Bilety na HEINEKEN OPEN\'ER 2011 (Gdynia) i ponad 11,500 imprez rocznie, w tym koncerty, zawody sportowe, imprezy kulturalne w Polsce i innych krajach europejskich.


Twój koszyk jest pusty

Zobacz zawartość koszyka

HEINEKEN OPEN'ER 2011 - Kup bilet ©

HEINEKEN OPEN'ER 2011

Lotnisko Gdynia-Kosakowo
Gdynia
Polska

W ramach tej imprezy nie ma aktywnych terminów!

Informacja

Czwartek 30.06.2011

Legenda amerykańskiej alternatywy. Greg Dulli powołał do życia The Twilight Singers w 1997 roku jako odskocznię od jego ówczesnego zespołu - The Afghan Whigs. Szybko jednak okazało się, że to, co miało być tylko pobocznym projektem, stało się pełnoprawnym zespołem. Po prawie dekadzie studyjnej działalności The Twilight Singers mogą pochwalić się 5 albumami, w tym wydanym kilka miesięcy temu w wytwórni Sub Pop „Dynamite Steps”. Muzyka zespołu z Nowego Orleanu spokojnie mogłaby posłużyć jako ścieżka dźwiękowa do mroczniejszych odcinków serialu „True Blood”. Gęste, intensywne i mroczne rockowe brzmienie to kwintesencja tego, za co publiczność pokochała nowe wcielenie Grega Dulli’ego. Nieważne, czy The Twilight Singers sięgali po autorskie kompozycje, czy tak jak na „She Loves You” interpretowali utwory Björk albo Johna Coltarne’a - zawsze zachowywali charakterystyczny styl. I jeszcze oblicze sceniczne. Każdy koncert Dulli’ego i jego zespołu to intymne przeżycie zarówno dla wykonawców, jak i publiczności, o czym przekonamy się na tegorocznym festiwalu.

Simian Mobile Disco (live). Publiczność zgromadzona przed dużą sceną Open’er Festival wiele razy była świadkiem niezapomnianych koncertów artystów elektronicznych. Czas, by do The Chemical Brothers, Massive Attack czy Groove Armady dołączyli w tym roku James Ford i James Shaw czyli Simian Mobile Disco Live!
Początki tego zespołu przypadają na najcięższy czas dla brytyjskiej muzyki elektronicznej. The Chemical Brothers mają za sobą największy sukces w postaci płyty „Surrender”, Fatboy Slim kończy dominację singlową w rozgłośniach radiowych, a u progu stoi już tzw. Nowa Rockowa Rewolucja. W Manchesterze czwórka kumpli zakłada zespół Simian, który w historii muzyki zapisuje się przede wszystkim dzięki singlowi „Never Be Alone”, który po rozpadzie Simian na dwa zespoły – Simian Mobile Disco i The Black Ghost, zmienia nazwę na „We Are Your Friends” i szturmuje parkiety pod szyldem Justice vs. Simian.
W tym samym czasie SMD mają już za sobą pierwsze remixy (m.in. dla Air i The Go! Team) oraz produkcje singlowe i właśnie zaczynają pracę nad debiutem. „Attack Decay Sustain Release” - jedna z najbardziej oczekiwanych płyt elektronicznych ostatnich lat ukazuje się w czerwcu 2007 roku i z miejsca staje wizytówką nowostworzonego i dosyć krótkotrwałego ruchu Nu-Rave. Simian Mobile Disco to obok Klaxons najważniejsi przedstawiciele tego gatunku i powiedzmy szczerze, wrzuceni tam na siłę.
Wizytówką SMD stają się energetyczne koncerty, w czasie których panowie biegają dookoła stołu ze sprzętem tracąc przy tym niemało kalorii, oraz bardzo techniczne sety djskie, różniące się od ich studyjnych dokonań. Równocześnie z działalnością SMD James Ford staje się wziętym producentem oraz częścią składu The Last Shadow Puppets. Poboczna działalność nie odciąga go jednak od macierzystej formacji i dlatego latem 2009 dostajemy kolejny album „Temporary Pleasure” ze znakomitymi singlami „Audacity Of Huge” i „Cruel Intentions”. W tym drugim nagraniu słychać głos Beth Ditto z Gossip. Współpraca tej trójki układała się na tyle dobrze, że SMD zostali producentami solowej EPki charyzmatycznej wokalistki.
Końcówka roku 2010 przynosi kolejne studyjne wydawnictwo i jednocześnie zaskoczenie fanów. Płyta „Delicacies” to album mocno osadzony w muzyce techno i próżno szukać na nim następców „Hustlera”, czy „It’s The Beat”. Obecności tych utworów możemy być jednak pewni podczas pierwszego występu Simian Mobile Disco w naszym kraju.

Fat Freddy’s Drop stworzyła grupa muzyków angażujących się w tak różne projekty, jak soundsystemy reggae, zespoły grające funk, jazzowe eksperymenty, czy nowoczesny soul. Wydany w 2002 roku singiel „Midnight Marauders” zwrócił uwagę muzycznego świata na nowozelandzki fenomen, zyskując niezwykle przychylne recenzje czołowych didżejów i prezenterów radiowych z Gillesem Petersonem na czele.
W 2005 światło dzienne ujrzał debiutancki album pt. „Based On A True Story”. W Nowej Zelandii stał się pierwszym albumem dystrybuowanym niezależnie, który trafił na pierwsze miejsce listy sprzedaży (i utrzymywał się na nim przez 11 tygodni), pokrywając się ośmiokrotnie platyną, a pochodzący z niego singiel „Wandering Eye” był najczęściej granym utworem w nowozelandzkich stacjach radiowych. Dzięki pozytywnym wibracjom, ciepłemu brzmieniu i chwytliwym, lecz niebanalnym melodiom Fat Freddy’s Drop zostali przyjęci z entuzjazmem na całym świecie.
„Based On A True Story” zdobyło m.in. tytuł płyty roku w corocznym głosowaniu Radio 1 Gilles Peterson Worldwide Music Awards, a zespół ruszył w niemal trzyletnią trasę. Druga płyta zespołu pt. „Dr Boondiga and the Big BW” była najlepiej sprzedającym się albumem 2009 roku w Nowej Zelandii i potwierdziła ich pozycję jako skarbu narodowego.
Płyty i single grupy zawsze mogą liczyć na świetne przyjęcie odbiorców, ale to, co najważniejsze dla obdarzonego niezwykłym głosem Joe Dukiego i jego kolegów, to niezwykłe, hipnotyczne koncerty, wciągające członków zespołu i publiczność w niekończące się wycieczki w głąb dźwięku.

Ukrywający się pod nazwą Caribou kanadyjski multiinstrumentalista, producent i wokalista i… matematyk Dan Snaith to przede wszystkim twórca jednego z najlepszych i najciekawszych albumów ubiegłego roku.
Płyta zdobyła uznanie krytyków i publiczności dzięki połączeniu tego, co w dzisiejszej muzyce ciekawe i intrygujące. Psychodelia, folk, disco, alternatywny rock, euforyczna elektronika, taneczne rytmy i chwytliwe melodie – to wszystko znalazło się na „Swim” w wyważonych proporcjach. Piąta płyta w dorobku Caribou została okrzyknięta jednym z najlepszych albumów roku 2010, a utwory „Odessa” i „Sun” to jedne z najlepszych kompozycji ostatnich dwunastu miesięcy, tak dla fanów rocka jak i elektroniki. Dziennikarze muzyczni również dali się ponieść emocjom - Q Magazine napisał, że „Swim” to płyta „równie fascynująca co innowacyjna, taka, w której chciałoby się zanurzyć”, a Uncut określił ją „najbardziej czarującym wydawnictwem” Snaitha.
Mimo tego, że Snaith poświęca się głównie pracy solowej, to Caribou w wersji koncertowej prezentuje się jako zgrany zespół muzyków nie tylko odgrywających materiał znany z płyt, ale także poszukujących na scenie nowych rozwiązań, nowych form i nowych kierunków.

Świętując dziesięciolecie Open’era z dumą pragniemy ogłosić pierwszy w Polsce koncert Coldplay (30.06.2011). Na to czekaliśmy my i publiczność naszego festiwalu – mocne uderzenie na samym początku ogłoszeń! Zdobywcy multiplatyny, notoryczni zwycięzcy niezliczonej ilości nagród takich jak Brit Awards, Grammy Awards, MTV Awards i Q Awards, ale co najważniejsze zaangażowani w działania społeczne i charytatywne aktywiści, utalentowani i zawsze szukający nowych dróg ekspresji muzycy znani ze znakomitych koncertów wreszcie pojawią się w Polsce, aby spotkać się ze swoimi fanami.
Ten zespół był wyjątkowy już od pierwszych chwil. Ich umiejętności muzyczne, teksty oraz melodie natychmiast podbiły serca publiczności. Pierwszy album „Parachutes” pojawił się w lipcu 2000 roku po serii znakomicie przyjętych koncertów oraz entuzjastycznie odebranych singlach „Shiver” i „Yellow”. Ten ostatni  znalazł się nawet na czwartym miejscu listy brytyjskich singli. Płyta zadebiutowała na szczycie UK Albums Chart spotykając się z aplauzem także w całej Europie oraz Stanach.
„A Rush of Blood to the Head” z 2001 roku przyniósł cały zestaw hymnów takich jak “In My Place”, “The Scientist” i oczywiście “Clocks”. Z takim repertuarem zespół wkrótce wcielił się w rolę headlinera takich festiwali jak Glastonbury, czy Rock Werchter i wyrobił sobie renomę jednego z najlepszych koncertowych zespołów na Ziemi.
To oczywiście nie był szczyt ich możliwości. Trzeci album studyjny „X&Y” rozszedł się w ponad 8 milionach egzemplarzy, zdobywając tytuł najlepiej sprzedającego się albumu roku 2005. Płyta trafiła na pierwsze miejsca na listach sprzedaży w 20 krajach. Takie utwory jak „Speed of Sound”, „Fix You”, czy „Talk” zabrzmiały od Coachelli, aż po Glastonbury. Zawsze szukający nowych kierunków muzycy Coldplay w 2008 przedstawili album “Viva la Vida or Death and  All His Friends”. Jeszcze raz fani dali się ponieść takim utworom jak „Violet Hill” i „Lost!”.
Przez lata kariery zespół zdobył niezliczoną ilość nagród i nominacji, w tym Brit Awards (Best British Group, Best British Album, Best British Single), Grammy Awards (Best Alternative Music Performance, Record of the Year, Best Rock Album), MTV EMA’s (Best Group, Best Song, Best UK & Ireland Act), NME Awards (Best New Artist, Album of The Year, Best Album), Q Awards (Best Album, Best Act In World Today), a także trafił na pierwsze miejsce niemal każdej listy przebojów na całym świecie. To, co warto w nich cenić, to fakt, że zawsze starali się być blisko swoich fanów. Czy grając serie wyprzedanych koncertów, czy co roku pamiętając o wysłaniu świątecznych życzeń Chris Martin, Jonny Buckland, Guy Berryman i Will Champion zawsze pokazują swój szacunek i oddanie słuchaczom. Muzycy udzielają się charytatywnie i żywo angażują się w akcje społeczne wspierając organizacje typu Oxfam, czy ruch na rzecz uczciwego handlu.
Polscy fani czekali długo żeby zobaczyć ten Zespół w naszym kraju, teraz jedyne, co muszą zrobić, to dotrwać do lata.

„My jesteśmy tylko małym, niezależnym zespołem z Ameryki” powiedzieli o sobie niedawno w wywiadzie członkowie The National, choć przy obecnej pozycji zespołu ciężko się z tym zgodzić. The National ma 5 płyt na swoim koncie, mnóstwo nagród i nominacji w prestiżowych plebiscytach. To obecnie najpopularniejszy indie-rockowy zespół z USA. Przewodzi mu obdarzony charakterystycznym, barytonowym głosem Matt Berningen. Zespół słynie z bogatych brzmieniowo i kolorystycznie aranżacji. Niedawno wyszedł ich najnowszy, 5-ty album „High Violet”, który brytyjski magazyn "Q" uznał za album roku.
Zespół powstał w Ohio w 1999 roku. W skład zespołu wchodzą Matt Berninger oraz bracia Aaron (gitara, bas, fortepian), Bryce Dessner (gitara), Scott (bas, gitara) i Bryan Devendorf (perkusja) i w tym składzie od lat umiejętnie łączą alternatywne spojrzenie na muzykę z tradycją amerykańskiego grania. Zaczęli od wydania w 2001 roku albumu zatytułowanego po prostu “The National”. Płyta ukazała się w wytwórni Brassland Records, założonej przez samych muzyków. W 2 lata później ukazał się “Sad Songs for Dirty Lovers”, który był ostatnim albumem wydanym własnym sumptem. Przełomem w ich karierze okazało się wydanie albumu "Alligator", który NME i Pitchfork Media uznali za najlepszy album minionej dekady. Płyta uzyskała ponad 200 tysięcy sprzedanych egzemplarzy na świecie. Awans do pierwszej ligi zespołów zapewnił im zrealizowany w 2007 roku album "Boxer". Na płycie gościnnie zaśpiewali Sufjan Stevens i Doveman. Muzycy zaprezentowali na nim świetne aranżacje, wzbogacone o partie instrumentów smyczkowych i dętych. I tym razem wiele mediów uznało go za jeden z najlepszych albumów roku.
W maju 2010 roku do sklepów trafił longplay „High Violet”. Był to pierwszy album nagrany we własnym studio muzyków we współpracy z Peterem Katisem. W nagraniach ponownie pojawił się szereg gości, między innymi Justin Vernon (Bon Iver), Richard Reed Parry (Arcade Fire), Nico Muhly i Thomas Bartlett (Doveman), Padma Newsome oraz Sufjan Stevens. Pierwszym singlem z płyty wybrano utwór „Bloodbuzz Ohio”. Album zadebiutował w pierwszym tygodniu sprzedaży na 3 miejscu w USA, 2 w Kanadzie, 5 w Wielkiej Brytanii oraz 3 w Portugalii. „High Violet” zyskał status złotej płyty w Irlandii, Danii i Belgii. Materiał z najnowszej płyty usłyszymy 30 czerwca na dużej scenie Open’era.

Two Door Cinema Club to nowa nadzieja brytyjskiej sceny. Stali się prawdziwym muzycznym objawieniem. Dowód? W tym roku byli nominowani do NME Awards w dwóch kategoriach: najlepszy album oraz najlepszy nowy zespół. Tę indie-rockową formację z Irlandii Północnej tworzy Alex Trimble (gitara, wokal), Kevin Baird (bas) i Sam Halliday (gitara). Wydaje ich znana, francuska wytwórnia Kitsune – stajnia dobrych zespołów. Muzycy supportowali takie zespoły jak Foals, Metronomy czy Delphic. Przed wydaniem płyty remiksowali utwory Phoenix czy Chew Lips.
Two Door Cinema Club został założony w 2007 roku. Wkrótce potem rozpoczęli pracę nad materiałem studyjnym. EPka "Four Words To Stand On" ukazała się w styczniu 2009 roku i została pozytywnie przyjęta przez krytyków. Formacja rozpoczęła nagrywanie debiutanckiego albumu w Eastcote Studios, w Londynie pod czujnym okiem Eliota Jamesa, znanego ze współpracy z Bloc Party. Płyta została zmiksowana w nowo wybudowanym studiu Phillipe Zdara - Motorbass. Wydawnictwo ukazało się 26 lutego 2010 roku w Irlandii, 1 marca w Wielkiej Brytanii w Kitsuné Music, i 27 kwietnia w Stanach Zjednoczonych na Glassnote Records. Tytuł albumu „Tourist History” nawiązuje do popularności wśród turystów miasta Bangor, skąd pochodzą muzycy. Album został poprzedzony singlami "Something Good Can Work", "I Can Talk" i "Undercover Martyn".

Piątek 01.07.2011

British Sea Power są nazywani brytyjską odpowiedzią na Arcade Fire, choć faktycznie na scenie muzycznej pojawili się trzy lata wcześniej niż Kanadyjczycy. Wbrew tytułowi słynnego utworu Fatboy Slima – they’re from Brighton. Już na samym początku kariery wyrobili sobie opinię świetnego koncertowego zespołu. Potrafili kończyć występy wchodząc sobie „na barana” jednocześnie nie przestając grać na instrumentach. Scenografię dla ich szaleństwa stanowiły plastikowe figurki leśnych zwierząt i sosnowe gałązki. Nieco absurdalny sceniczny wizerunek nie przeszkodził im grać u boku m.in. Interpol czy Manic Street Preachers. W studiu British Sea Power także nie zachowują pełnej powagi, czego przykład dali nagrywając swoją trzecią płytę, pytając w tytule „Do You Like Rock Music?”. Publiczność odpowiedziała twierdząco, a zespół zgarnął nominację do prestiżowej Mercury Music Prize. British Sea Power to zespół wierny swojej wytwórni – Rough Trade, a także obranej dekadę temu stylistyce – indie-rockowi z epickimi refrenami i ironicznym spojrzeniem na rzeczywistość.

Muzyka Crystal Fighters jest jak paella. Intensywna w smaku, bogata w dodatki i sycąca. Na ich debiutanckim albumie „Star Of Love” folk spotyka się z bassową elektroniką, by za chwilę odpłynąć w klimaty balearic disco. Słowem, Hiszpanie z Crystal Fighters to zespół, który nie boi się eksperymentów. Tak było zresztą od początku, czyli od momentu pierwszych singli wydawanych przez paryską oficynę Kitsune Music . Nagrania „I Love London” i „Xtatic Truth” znalazły się na dwóch kolejnych częściach prestiżowych składanek „Kitsune Maison”. Mimo dobrej współpracy zespół zdecydował się wydać długogrający debiut we własnej wytwórni - Zorkulo. Tuż po wydaniu płyty Crystal Fighters ruszyli w trasę razem z inną gwiazdą Open’era - grupą Foals, a swoimi nieprzewidywalnymi koncertami zapracowali na miano autorów jednych z najlepszych i najbardziej energetycznych show, jakie mogą dać zespoły elektroniczne.

O wyjątkowości brytyjskiej formacji Foals nie trzeba nikogo przekonywać, a zwłaszcza polskiej publiczności, która od dawna czeka na ich występ. Kto kiedykolwiek słuchał ich muzyki wie doskonale, że na tle brytyjskiej sceny muzycznej twórczość Foals wyróżnia się zdecydowanie. Własny, rozpoznawalny styl sprawia, że ich popularność stale rośnie. Dowód? W tym roku dostali aż 5 nominacji do muzycznych nagród NME.
Na brytyjskiej scenie muzycznej zespół zaistniał w 2007 roku. Wtedy to poznali Davida Siteka, założyciela TV On The Radio, a wynikiem tej współpracy był wydany rok później debiutancki album „Antidotes”. Płyta została entuzjastycznie przyjęta między innymi dzięki takim utworom jak „Red Sox Pugie”, „Two Steps, Twice” czy „Cassius”. Wraz z wydaniem „Antidotes” Foals wyróżnili się z szeregu innych brytyjskich zespołów, stawiających na muzykę oscylująca pomiędzy rockiem, elektroniką i popem. Oczywistym rozwojem wydarzeń byłoby wydanie kolejnej płyty w takim samym klimacie. Stało się jednak inaczej – wydając w 2010 roku album „Total Life Forever” zespół ruszył w innym kierunku - młodzieńcza buńczuczność została zastąpiona bardziej klimatyczną, emocjonalną i melodyjną muzyką, która podkreślona została tekstami dotykającymi tematyki nieśmiertelności. To dowodzi, że zespół nadal się rozwija i poszukuje swojej formuły. A jeżeli ktoś nadal nie byłby przekonany do wartości ich muzyki, to może przekona go fakt, że wydawcą Foals jest legendarna, amerykańska wytwórnia Sub Pop Records, która odpowiada za sukces takich formacji, jak Nirvana czy Soundgarden.

Abraham Inc. to niezwykły projekt muzyczny będący wynikiem bezprecedensowej współpracy trzech wybitnych muzyków: Davida Krakauera, niedoścignionego wirtuoza gry na klarnecie i niekwestionowanego mistrza muzyki klezmerskiej; legendy funku Freda Wesleya, kompozytora, aranżera i puzonisty grup Jamesa Browna i George’a Clintona oraz nieszablonowej postaci młodego pokolenia - muzyka, fotografa, magika i pisarza o pseudonimie Socalled, który swoją wszechstronność potwierdził pojawiając się na kilkunastu płytach jako pianista, wokalista, aranżer, raper, tekściarz i producent. Efekt tej współpracy to unikalne połączenie korzennej muzyki żydowskiej, klasycznego funku i hiphopu. Ich debiutancki album pt. „Tweet Tweet” znalazł się na szczycie list dwóch gatunków muzycznych: Funk i Jidysz Music. Obecnie artyści szykują się do wydania swojej wspólnej płyty oraz tournée.

Cut Copy to czołowa formacja reprezentująca synthpop. Zadebiutowali w 2004 albumem "Bright Like Neon Love". Po sukcesie pierwszej płyty grupa z łatwością podjęła współpracę z Timem Goldsworthym z legendarnej wytwórni DFA, który wyprodukował drugi album Cut Copy "In Ghost Colours", który zdobył szczyty australijskich list przebojów, zaszedł stosunkowo wysoko na liście Billboardu i znalazł się w dziesiątce najlepszych albumów roku według magazynu Pitchfork. Z tego albumy pochodzą uwielbiane single "Light & Music" oraz "Feel The Love" i 'Hearts On Fire". Trzeci album Cut Copy „Zonoscope”, został wydany po dołączeniu basisty Bena Browninga. W powiększonym składzie artyści stworzyli album będący eksperymentalnym połączeniem muzyki tanecznej, popu, punku, rocka oraz elektro, przez co nie można mu odmówić nowatorskiego brzmienia. Materiał zmiksował Ben Allen znany ze współpracy z Animal Collective, Deerhunter czy Gnarls Barkley. Pierwszy singiel z nowej płyty „Take me over” już zyskał rzeszę fanów na całym świecie.

O ile ikoną muzyki afrykańskiej w latach 60-tych była Miriam Makeba, Manu Dibango w ciągu następnej dekady, a Mory Kante w latach 80-tych, to do Youssou N'Dour należy zdecydowanie koniec ubiegłego wieku i początek XXI. Znany piosenkarz, autor tekstów i kompozytor Youssou, przez lata zyskał międzynarodową sławę i fanów na całym świecie. The New York Times określił go mianem najwybitniejszego, współczesnego piosenkarza oraz światowego ambasadora Afryki Zachodniej. Jego twórczość to połączenie tradycyjnej muzyki Senegalu z eklektycznymi wpływami kubańskiej samby, hip-hopu, jazzu i soul. Sam muzyk znany jest z angażowania się w promocję senegalskiej muzyki i kultury na świecie, słynie też ze wspierania kampanii społecznych. Po wydaniu singli takich jak "Shaking the Tree"(z Peterem Gabrielem), "7 Seconds" czy "So Many Men" świat poznał muzyczną ekspresję i geopolityczne kampanie senegalskiego Papieża, jak zwykło się go określać. W 2005 roku album Youssou "Egipt" przyniósł mu nagrodę Grammy w kategorii Best Contemporary Album World Music. Współpracował z muzykami takimi jak Sting, Wyclef Jean, Paul Simon czy Bruce Springsteen. W zeszłym roku ukazał się album „Dakar-Kingston". Otwiera go utwór „Marley”, co wskazuje, że album jest swoistym hołdem dla króla Jamajki i muzyki reggae, który ma wielki wpływ na twórczość Youssou. Na scenie Open’era Youssou zagra z ponad dwudziestoosobową grupą muzyków.

Sobota 02.07.2011

Wybitny wokalista i gitarzysta. Muzyk. Kompozytor. Producent. Artysta. Symbol. Książe. Prince.
Muzyczny świat nie ma podobnych mu wykonawców. Ostatni, który mógł stawać z nim w szranki, odszedł 24 czerwca 2009 roku, na chwilę przed serią gigantycznych koncertów w londyńskiej O2 Arena. Zresztą pomysł kilkunastokoncertowej rezydencji w jednym miejscu też jest autorstwa Prince’a, który latem 2007 roku zagrał w Londynie 21 koncertów. Początkowo planowano tylko siedem, ale 140.000 biletów rozeszło się w zaledwie 20 minut! Koncertowe „oczko” Prince powtarza właśnie w Los Angeles. Potencjalnych widzów informuje o kolejnych datach na 2-3 dni przed faktycznym występem, a warunkiem organizacji koncertu była niższa cena biletu, tak, by wydarzenia były dostępne dla wszystkich. Po raz kolejny udowodnił, że najważniejsza jest muzyka, a nie promocja i gigantyczne pieniądze, na które czekają wytwórnie. Robił to już wcześniej np. wtedy, kiedy dołączył swój album za darmo do jednej z brytyjskich gazet. Był także prekursorem udostępniania swojej muzyki w internecie, za co otrzymał prestiżową Webby Award. Statuetka znalazła miejsce na półce obok 7 nagród Grammy i Oscara, którego Prince dostał za ścieżkę dźwiękową do filmu „Purple Rain”. Album „Purple Rain” mimo 20 milionów sprzedanych egzemplarzy jest tylko jednym z wielu wybitnych osiągnięć Prince’a, który swój muzyczny geniusz ujawnia we wszystkich aspektach muzycznego rynku. Prince jest artystą totalnym, oddanym muzyce i publiczności, która odwzajemnia emocje, zwłaszcza podczas koncertów – nie bez przyczyny nazywanych najlepszymi show na świecie.

The Asteroids Galaxy Tour to kolejny skandynawski zespół udowadniający, że w muzyce pop najciekawsze rzeczy dzieją się właśnie na północy Europy. Koncertowe połączenie psychodeli MGMT z bezkompromisową zabawą The Ting Tings może okazać się jednym z wydarzeń tegorocznego Open’era. Swój pierwszy prawdziwy koncert to duńskie trio zagrało w Kopenhadze i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pełnili wtedy rolę oficjalnego suportu Amy Winehouse. Brytyjska piosenkarka zachwyciła się ich demówką, i nie była jedyna. Jeszcze przed pojawieniem się na rynku ich debiutanckiego albumu „Fruit” muzyka The Asteroids Galaxy Tour pojawiła się w reklamach i serialach telewizyjnych a zespołowi pozwoliła wydać album we własnej wytwórni – Small Giants.

Chapel Club wymieniani są obok The Vaccines i The Naked And Famous jako nowe nadzieje gitarowej sceny. Tym razem nie mamy jednak do czynienia z zespołem, który serwuje zgrabne połączenie gitar z syntetycznym brzmieniem, ale ze świadomym nawiązywaniem do klasyki shoegaze – My Bloody Valentine. Potężne ściany gitar są na ich debiutanckim albumie „Palace” przełamywane choćby delikatnym folkowym brzmieniem, jak w singlowym „All The Eastern Girls” czy post punkowym chłodem w „Surface”. Nie bez znaczenia jest fakt, że producentem płyty został Paul Epworth - w ostatnich latach odpowiedzialny za debiuty Bloc Party, Maximo Park czy Florence & The Machine. Chapel Club, jak na zespół z dużymi ambicjami przystało, zagrał już na większości liczących się brytyjskich festiwali. Teraz czas na europejskie imprezy w tym Open’er Festival.

W momencie, w którym wiele mówi się o końcu myspace.com dobrze sobie przypomnieć, że nie tylko Arctic Monkeys zawdzięczają sukces temu portalowi. 18-letnia Kate Nash, wokalistka i multi-instrumentalistka swoje pierwsze kroki stawiała właśnie w Internecie, szybko znajdując ludzi zainteresowanych jej muzyką.
Swój pierwszy singiel „Caroline’s a Victim” w ilości 1000 egzemplarzy wydała w małej, ale ważnej dla brytyjskiego rynku muzycznego wytwórni Moshi Moshi. Kolejny tysiąc zniknął ze sklepów jeszcze szybciej niż pierwsza partia 7” winyli. Video do tej piosenki kręci Kinga Burza, w kolejnych latach współpracująca m.in. z La Roux.
Kwestią czasu było podpisanie przez Nash kontraktu z dużą wytwórnią. Nie ma wątpliwości, że tych kilka stron paragrafów i podpisów, to jedno z najlepszych posunięć wytwórni Polydor w ostatnich latach. Producentem nadchodzącej płyty zostaje Paul Epworth, współpracownik Bloc Party i Maximo Park. W dużej mierze artystyczna chemia, jaka rodzi się między tą dwójką, odpowiada za przyszły sukces „jedynki” Kate Nash.
Kate Nash debiutuje w sierpniu 2007 albumem „Made Of Bricks”. Premiera płyty przewidziana początkowo na koniec miesiąca, zostaje przyspieszona ze względu na gigantyczną popularność singla „Foundations”. W ciągu jednego tygodniu Kate Nash ma pierwsze miejsce na liście albumów i wysoką pozycję w zestawieniu singli. Kolejne single również trafiają do UK TOP 40, co tylko przypieczętowuje sukces „Made Of Bricks”. Płyta zyskuje status platynowej w Wielkiej Brytanii, złotej w Niemczech i nadspodziewanie dobrze radzi sobie także na trudnym amerykańskim rynku, gdzie dociera do 36 miejsca listy Billboardu.
Kolejny rok to gigantyczna klubowo-festiwalowa trasa koncertowa, sukces podczas ceremonii BRIT Awards, gdzie Nash odbiera statuetkę dla najlepszej wokalistki, oraz coraz częstsza obecność w brukowcach za sprawą związku z Ryanem Jarmanem z The Cribs.
Praca nad następcą „Made Of Bricks” ruszyła w roku 2009. Producentem płyty zostaje były gitarzysta Suede, Bernard Butler. Razem przygotowują album osadzony w debiucie, ale jednocześnie pokazujący Kate Nash jako zadziorniejszą, zarówno w roli kompozytorki jak i autorki tekstów, czego przykład dała w znanym „Kiss That Grrrl”, którego tytuł nawiązuje do feminizującego ruchu punkowego Riot Grrrl.

Ehyba wszyscy kojarzą charakterystyczną czołówkę z South Parku, ale nie każdy wie, że to vwórczość legendarnej formacji Primus. To jednak nie dzięki temu zespół zyskał ogromną eopularność - założony w 1984 roku wstrząsnął światem muzyki albumami "Frizzle Fry" i "Nailing the Seas of Cheese", zaliczanymi do najciekawszych płyt początku lat tziewięćdziesiątych.
Iprócz niewątpliwego fantastycznego poczucia humoru zespołu, ich znakiem rozpoznawczym mest przede wszystkim nowatorskie brzmienie i styl grania. Groteskowy, surrealistyczny sastrój granych przez nich kompozycji przywodzi na myśl nie tyle punkowe inspiracje uespołów grających w tamtych czasach, ale raczej nastrój znany z pierwszych,  csychodelicznych płyt Pink Floyd, albumów Franka Zappy, czy Rush, czyniąc Primus kajważniejszym i najbardziej oryginalnym zespołem sceny niezależnej. Kolejne albumy, takie sak "Pork Soda" czy "Tales from the Punchbowl" szybko pokrywały się złotem i potwierdzały niegraniczoną wyobraźnię lidera zespołu, wirtuoza gitary basowej Lesa Claypoola.
Już we wrześniu zespół na swojej stronie Myspace obiecał, że utwory z "Frizzle Fry" ponownie powrócą na koncertowe areny. Widniejący na last.fm opis „w trasie” poruszył serce niejednego fana tęskniącego za brudno brzmiącymi, hałaśliwymi i kakofonicznymi utworami grupy, takimi jak "John the Fisherman", "Jerry Was a Race Car Driver", "Tommy the Cat", "My Name Is Mud", czy bodaj ich największym sukcesem komercyjnym "Wynona's Big Brown Beaver". Wielką formę udowodnią już w lipcu na scenie Open’era.

Jeżeli trzeba by było wskazać ludzi, którzy zrewolucjonizowali hip hop, to Big Boi na pewno znalazłby się w tym gronie, raper z Atlanty jest bowiem jedną z najważniejszych postaci nowoczesnej czarnej muzyki. Przez lata stanowił połowę niezwykle wyrazistego i popularnego duetu Outkast, a obecnie z powodzeniem kontynuuje karierę solową. W zeszłym roku ukazała się świetnie przyjęta przez fanów i media płyta „Sir Lucious Left Foot: The Son of Chico Dusty”.
Razem z Andre 3000 Big Boi stworzył jedną z barwniejszych grup hiphopowych wszechczasów – Outkast. Grupa na przestrzeni dwunastu lat wydała sześć albumów studyjnych, z których niemal każdy stał się klasykiem gatunku. Debiutancki album „Southernplayalisticadillacmuzik” od razu zagwarantował duetowi miejsce w hiphopowej czołówce, kolejny album pt. „ATLiens” stał się jednym z kamieni milowych rapu. Dzięki charakterystycznemu stylowi rymowania, intrygującej, wielobarwnej i niedającej się łatwo zaklasyfikować muzyce inspirowanej funkiem i elektroniką oraz specyficznemu stylowi bycia raperzy z Atlanty z każdym albumem zyskiwali coraz to większy rozgłos. „Aquemini” pokryło się podwójną platyną, „Stankonia” przyniosła m.in. jeden z największych hitów grupy „Ms. Jackson”. Kolejny album pt. „Speakerboxxx/The Love Below” pokazał też duet w innym świetle. Wydawnictwo to składało się z dwóch osobnych płyt – za „Speakerboxxx” był odpowiedzialny Big Boi, za „The Love Below” Andre. Mimo znakomitych recenzji wydawnictwo to oprócz nieposkromionej wyobraźni Outkast ujawniło też różnice artystyczne pomiędzy członkami formacji. Ostatni album grupy to soundtrack do muzycznego filmu pt. „Idlewild”, po tym wydawnictwie ścieżki obu raperów właściwie rozeszły się. W trakcie swojej kariery Outkast otrzymali sześć statuetek Grammy, w tym za Album Roku.
W lipcu 2010 roku ukazał się długo zapowiadany solowy album Big Boia. Świat muzyczny z radością przyjął to wydawnictwo. Muzycznie i wokalnie Big Boi jest w świetnej formie, nie stara się odcinać kuponów od swojej wcześniejszej twórczości, tworzy utwory energetyczne, z ciekawą warstwą instrumentalną, z wyczuciem balansując pomiędzy mainstreamem, a alternatywą. Na płycie pojawili się i stali współpracownicy Outkastu, tacy jak Sleepy Brown, i gwiazdy pokroju Jamiego Foxxa, czy T.I. , i legenda funku George Clinton. Płyta znalazła się na 3 miejscu sprzedaży w Stanach Zjednoczonych, a singiel promujący płytę pt. „Shutterbugg” przekroczył też Atlantyk docierając wysoko na UK Singles Chart. Prasa muzyczna równie entuzjastycznie przyjęła powrót Big Boia oceniając go w recenzjach bardzo wysoko (od Spin przez Pitchfork aż po The Guardian). Big Boi nie spoczął na laurach, już zapowiada swój kolejny album. W lipcu odwiedzi też po raz pierwszy Polskę występując na Open’er Festival.

Niedziela 03.07.2011

Podczas debiutu Heineken Opener Festival w 2002 roku, zespół ten występował już jako główna gwiazda na bardzo wielu europejskich imprezach mimo tego iż w roku 2001 mieli w swym dorobku zaledwie jeden, 36-minutowy album. Mimo tego udało im się na lata ustawić scenę muzyczną. Nowa Rockowa Rewolucja rozpoczęła się właśnie od ich debiutanckiego albumu. "Is This It" to kamień milowy współczesnego rocka. W przeciągu 10 lat od wydania ich płyty nie było podsumowania muzycznego które nie zawierało by w swym zestawieniu tej płyty. Na zaledwie dwudziestoletnich chłopaków z zespołu spływał szereg pochwał, recenzenci orzekali jednogłośnie - geniusze, wysokie notowania które były jedynie dodatkiem do ich sukcesów oceniały debiutancki album na dziesięć z dziesięciu możliwych do zdobycia punktów. Zespół The Strokes to również ikona nowojorskiej sceny muzycznej. Po słynnym utworze "Is This It" nie tylko  powróciło na nowo zaufanie do muzyki gitarowej, ale również zaczęto poszukiwać nowych niewylansowanych jeszcze zespołów które tworzyły nowe gatunki, odnajdowano także grupy które w nowatorski sposób potrafiły na nowo odkryć to co najlepsze w tego typu brzmieniach. The Strokes powrócili z nową płytą "Room On Fire" w roku 2003 który okazał się być kolejnym bardzo udanym albumem. Następna płyta "First Impressions Of Earth" ukazała się po trzech latach i była bardziej rockowa niż jej poprzedniczki, przyniosła im pierwszy w historii szczyt listy sprzedaży w Wielkiej Brytanii. Zespół zawiesił działalność na czas nie określony po udanej trasie koncertowej promującej ten album. Wykonawcy skupili się na udziale w pobocznych projektach, a także na życiu rodzinnym. Reaktywacja zespołu miała miejsce w 2010 roku. The Strokes zagrali wtedy bardzo udaną serię koncertów oraz udali się do studia, by stworzyć po 5 latach przerwy kolejny album.  „Angles” wydany został w marcu 2011 roku i stał się bardzo interesującą kompilacją brzmień wypracowanych w momencie debiutu z najnowszymi fascynacjami The Strokes - muzyką elektroniczną oraz reggae. The Strokes to fantastyczne koncerty i z pewnością możemy być spokojni o ich pierwszy koncert na polskiej ziemi.

Najlepsza płyta 2011? Wielu już teraz uważa, że jest nią debiutancki album Jamesa Blake’a. Ten 22- letni londyńczyk zwrócił się na siebie uwagę w 2010 wydając trzy EPki, z których każda pokazała inne oblicze jego muzyki. Cały udany rok przypieczętował genialnym coverem z repertuaru Feist – „Limit To Your Love” . Utwór nie spełniający warunków klasycznego przeboju radiowego, pojawił się na playlistach stacji radiowych i uplasował się wysoko na europejskich listach sprzedaży. W dorocznym sondażu BBC na najbardziej obiecujących artystów kolejnego roku, muzyk i producent zajął drugie miejsce. Popularność Blake’a i medialna wrzawa wytworzona przez oczekiwanie na debiut bardzo kontrastowała ze skromną naturą artysty i tworzoną przez niego muzyką. Wyciszone, akustyczne brzmienie połączone z delikatną pulsacją basu i oszczędną elektroniką doczekało się nawet swojej nazwy – post-dubstep. Choć na muzyce się nie kończy, bo najważniejszy w wypadku Blake’a pozostaje soulowy wokal stawiający artystę w szeregu tuż obok Jamiego Lidella.

Wybory dziennikarzy tygodnika New Musical Express często bywają kontrowersyjne, ale nikt nie przechodzi obojętnie obok corocznej publikacji najlepszych albumów roku przygotowanej przez tą gazetę. Na pierwszym miejscu zestawienia za rok 2010 znalazła się druga płyta zespołu These New Puritans „Hidden”.

Zamiast ukrywać, odkrywajmy to co najlepsze w ich muzyce - niesamowitą atmosferę stworzoną dzięki elektronicznej pulsacji, art-rockowej głębi i post-punkowej energii. Tym, co dzieje się na obu albumach TNP można by obdzielić co najmniej kilka składów. Ale żaden z nich nie ma takiego wokalisty i kompozytora, jakim jest Jack Barnett. Jeśli dorzucimy do tego odpowiadającego za perkusję i bębny jego brata bliźniaka – Georga, oraz Thomasa Heina i jedyną w zespole kobietę Sophie Sleigh-Johnson, którzy bawią się całą elektroniką, loopując i samplując na potęgę, dostajemy zespół, który można określić jednym słowem – futurystyczny.

Debiutancki album These New Puritans ukazał się na początku 2008 roku nakładem legendarnej wytwórni Domino. Prócz muzyki uwagę zwracały teksty, w których niezwykle ważne były symbole i numerologia. Portal pitchfork.com napisał o tej płycie, że „remiksuje się sama podczas słuchania”.

Dokładnie dwa lata po premierze debiutu na rynku pojawił się album „Hidden”. Zawierał muzykę, którą zespół określił jako ”spotkanie dancehallu ze Stevem Reichem”. Jeszcze więcej „połamanych rytmów”, jeszcze lepsza produkcja i jeszcze

Chromeo twierdzą, że są pierwszą w historii udaną kooperacją żydowsko-arabską. I nawet, jeśli w tych słowach jest odrobina przesady, dobrze wiedzieć, że muzyka po raz kolejny załagodziła obyczaje. Może dla pełnego sukcesu tej muzycznej znajomości potrzebny był neutralny grunt? Stał się nim kanadyjski Montreal, gdzie dwóch kolegów z liceum, David Macklovitch (Dave 1) i Patric Gemayel (P-Thugg) w roku 2004 założyli Chromeo.

Wybór kariery muzycznej był oczywisty. Pomijając fakt istnienia szkolnych zespołów w których wspólnie grali, wypada wspomnieć o tym, że młodszy brat Mackovitcha to niejaki A-Trak, a sam Dave 1 stał za ladą w sklepie muzycznym z Tigą i nagrywał dla jego wytwórni Turbo.

Pierwsze produkcje Chromeo oscylowały wokół hip hopu, ale dosyć szybko zespół uzyskał brzmienie, z którym kojarzony jest do dziś – electrofunk z dodatkami. Na debiutanckim albumie „She’s In Control” takim dodatkiem było Italo-disco, na przełomowym dla ich kariery „Fancy Footwork” elektronika zorientowana na dokonania wytwórni DFA. Najważniejsze, że Chromeo nie zapomnieli, że kluczowy w takiej muzyce jest groove.

Chromeo, kawałakimi „Needy Girl”, „Bonafied Lovin’” i „Tenderoni”, opanowali parkiety i sale koncertowe, wyrabiając sobie jednocześnie opinie świetnego koncertowego składu, a nie tylko doświadczonych producentów. Swoimi fascynacjami muzycznymi podzielili się kilka lat temu tworząc dla prestiżowej wytwórni !K7 album z serii „DJ-Kicks”. Już wtedy pracowali nad trzecim studyjnym albumem „Business Casual”, którego premiera miała miejsce jesienią 2010. Tym razem za pomocą syntezatorów, gitary i charakterystycznego dla ich muzyki talk-boxu dostaliśmy porcję utworów, z których co drugi może szaleć na antenach radiowych, czego przykład dała kompozycja „Don’t Turn The Lights On”.

Hurts to niezwykle ostatnio popularny manchesterski duet spod znaku electropop, w którego skład wchodzą Theo Hutchcraft i Adam Anderson. Mimo krótkiej kariery szybko zwrócili uwagę branży muzycznej, trafiając na czwarte miejsce prestiżowego zestawienia BBC Sound of 2010. Przewidywania specjalistów sprawdziły się - ich debiutancka płyta pokryła się złotem m.in. na Wyspach Brytyjskich i w Polsce, a singiel „Wonderful Life” szybko zdobył czołówki list przebojów w całej Europie. Hurts cieszą się tak dużą popularnością, że bez problemów wyprzedają kolejne koncerty, włączając w to 3 obecnie grane w Polsce.
Grupie udało się połączyć wpływy muzyki lat 80-tych i nowoczesny pop w sposób, jaki udaje się tylko niewielu wykonawcom, dzięki czemu muzyka brzmi świeżo i przebojowo. Dużą rolę odgrywa też wyrazisty i dopracowany wizerunek duetu. Okładki, teledyski i wygląd samych muzyków, to spójna koncepcja stylistyczna i kolorystyczna. Dzięki temu wpisują się w muzyczną tradycję kultowych formacji brytyjskich święcących tryumfy w latach osiemdziesiątych. Jako potwierdzenie pozycji Hurts na płycie pojawiła się też inna ikona popu – Kylie Minogue, którą usłyszeć można w utworze „Devotion”.
Warto zwrócić uwagę na ogromną popularność tych debiutantów w naszym kraju i emocje, jakie album „Happiness” wywołuje wśród rodzimej publiczności. Świadczą o tym wyprzedane koncerty w Krakowie, Warszawie i Gdańsku, drugie miejsce na liście najlepiej sprzedających się płyt oraz niezwykle szybko osiągnięty złoty status albumu. Na czym polega fenomen brytyjskiego duetu? Dlaczego ich muzyka porusza Polaków? Tego już wkrótce dowie się także nasza publiczność festiwalowa.

M.I.A. jest artystką uwielbianą przez świat za swoją wyjątkową muzykę, buntowniczą postawę i kulturowym mix, którego jest ikoną. W 2008 dostała nominację do Oscara za piosenkę z filmu „Slumdog Millionaire”, a jej występ na gali Grammy – w zaawansowanej ciąży – wywołał istną sensację. Za najnowszy materiał artystki, album „Maya” z 2010 roku, odpowiadają ponownie Diplo i Switch, ale również Rusko i Blaqstarr. W grudniu 2010 NME uznało odpowiednio "XXXO" i "Born Free" numerem 2 i 11 najlepszych utworów roku. Płyta ukazała się na wielu listach najlepszych albumów roku. Tak nowoczesnej i radykalnej w przekazie „world music” nigdy wcześniej nie było. Jeden z dziennikarzy opisując jej albumy stwierdził, że słuchanie M.I.A. jest jak oglądanie 400 kanałów informacyjnych na raz. M.I.A. tak naprawdę nazywa się Mathangi „Maya” Arulpragasam. Korzenie artystki tkwią na Sri Lance. Jej ojciec był czynnie zaangażowany w ruch Tamilskich Tygrysów, a pozostawiona przez niego rodzina musiała radzić sobie dzieląc los emigrantów w Londynie. Początkowo M.I.A. interesowała się grafiką, artystka skończyła renomowany Central Saint Martins College Of Art and Design, a charakterystyczny wielobarwny, kolażowy styl towarzyszy teraz jej teledyskom. Prace artystki zostały zauważone przez zespół Elastica. Podczas amerykańskiej trasy zespołu Maya zainteresowała się tworzeniem muzyki. Podobno pierwszych wskazówek udzielała jej sama Peaches. M.I.A. natychmiast zwróciła uwagę wytwórni XL, mającej w swoim katalogu płyty takich gwiazd jak Basement Jaxx, Dizzee Rascal, czy The Prodigy. W 2005 roku premierę miał jej debiutancki album pt. „Arular”, zdobywając pochlebne opinie dotyczące niezwykle wyrazistego materiału. Teksty poruszające niełatwe tematy, takie jak bieda, przynależność narodowa, emigracja, wojny, stosunki społeczne, rewolucja, terroryzm i polityka, wyśpiewywane charakterystycznym wysokim głosem na tle niezwykłej muzyki, łączącej elementy etniczne z hiphopem, grimem, dancehallem i elektro, zrobiły olbrzymie wrażenie na słuchaczach. W 2007 roku M.I.A powtórzyła swój sukces niezwykle wyrazistym albumem „Kala”, który dorobił się w USA statusu Złotej Płyty, a na świecie kupiło go 1,5 miliona osób. Twórczość M.I.A. w pełni można docenić jedynie podczas koncertów, kiedy energia zawarta w utworach dosłownie eksploduje na scenie.

Kariera Deadmau5a to jedna z najszybszych w historii muzyki klubowej. W ciągu zaledwie kilku lat stał się absolutną mega-gwiazdą, jednym z najbardziej poważanych producentów muzyki tanecznej. Równie wielką uwagę co do muzyki, kanadyjski producent przykłada do oprawy wizualnej swoich występów – w chwili obecnej jest to najlepszy i najbardziej spektakularny projekt koncertowy z kręgów muzyki tanecznej.
Jego pierwsze produkcje od razu zyskały fanów wśród najbardziej wpływowych didżejów, takich jak: Sasha, Tiesto, Carl Cox, Eric Prydz i Laurent Garnier. Essential Mix nagrany dla Radio 1 zalicza się do najpopularniejszych w historii tej audycji, a debiutancki album Deadmau5a pt. „Random Album Title” szybko stał się jednym z najlepiej sprzedających się wydawnictw Ministry Of Sound. Kolejny album „For Lack of a Better Name” potwierdził potencjał Kanadyjczyka i przyniósł hit „Ghosts N Stuff”. Pod koniec 2010 pojawiło się też wydawnictwo „4x4=12”.
Joel Zimmerman notorycznie nagradzany jest wszystkimi możliwymi nagrodami muzyki elektronicznej, a to za sprawą niezwykłego panowania tego młodego producenta nad technologią. Dynamicznie i przejrzyście wyprodukowane utwory, charakterystyczna melodyka, sprawiają że styl kanadyjskiego producenta jest nie do podrobienia, dlatego teraz szlifuje on głównie oprawę wizualną swoich występów przy zastosowaniu wszelkich dostępnych technologii.

Na Heineken Open`er Festival 2011 wystąpią również:

„Quiet Giant” to tytuł drugiego studyjnego wydawnictwa duetu Twilite, potwierdzającego, że na polskiej scenie nie ma obecnie lepszego akustycznego zespołu. Paweł Milewski i Rafał Bawirsz zadebiutowali dwa lata temu albumem „Bits & Pieces” nagranym pod czujnym okiem braci Kapsa (Something Like Elvis). Płyta spotkała się z ciepłym przyjęciem i zaowocowała m.in. koncertami u boku The Whitest Boy Alive i Jose Gonzaleza. Już po pojawieniu się na rynku „Quiet Giant” Twilite zagrali przed ogłoszonymi także dziś na Open’er Festival The Twilight Singers.

„Niewolnicy Weekendu” (to tytuł debiutanckiej płyty zespołu Neony) lipcowy weekend spędzą w Gdyni na Open’er Festiwal. Być może popatrzą na starszych kolegów z zagranicy, którzy stali się dla nich inspiracją (Pulp, The Strokes), ale przede wszystkim zaprezentują materiał z wydanego kilka tygodni temu albumu. Nawet podrasowane studyjne brzmienie nie jest w stanie okiełznać ich muzycznej energii, dzięki której wygrali konkurs młodych zespołów w Jarocinie.

Warszawski rock’n’roll to oni. Mają na koncie dwa studyjne albumy, choć łączny czas nagrań zgromadzonych na tych płytach nie przekroczył godziny. Grają szybko, energetycznie i do przodu. Swoją debiutancką płytę „The Black Tapes” nagrywali w Szwecji, ale to nie był główny powód, dla którego na albumie znalazła się rewelacyjna wersja „Sleeping In My Car” z repertuaru Roxette. Pod koniec ubiegłego roku The Black Tapes nakładem Anteny Krzyku wydali swój drugi album – „Shipwreck” i to z tym materiałem pojawią się na festiwalu Open’er.

Jeden z najważniejszych zespołów polskiej alternatywy. W ciągu ostatnich trzech lat Pustki wydały dwie znakomite płyty – autorski „Koniec Kryzysu” i „Kalambury” z muzyką do wierszy najwybitniejszych polskich poetów i gościnnym udziałem Kasi Nosowskiej oraz Artura Rojka. Grupa zagrała również w Stanach Zjednoczonych na festiwalu SXSW – najważniejszej konferencji muzycznej na świecie. Kilka miesięcy temu w sklepach pojawiło się koncertowe DVD zespołu promowane singlem „Lugola”. Nagranie wyprodukowane przez Bartka Dziedzica może wskazywać nowy kierunek w muzyce Pustek.

Teraz D4D. W zasadzie od zawsze D4D nawet jako Dick4Dick. Zawsze z przodu i zawsze odważnie. Robimy to, co w danym momencie uważamy za najwłaściwsze na naszej muzycznej drodze. Jesteśmy bezkompromisowi.
Nowa płyta jest taneczna! Nowa płyta jest poważna! Nowa płyta jest najlepszą, jaką udało nam się do tej pory nagrać! Jest na niej 10 zupełnie różnych utworów, których esencją jest bezczelnosć “Silver Ballads”, rozpasanie “Grey Album”, uduchowienie “Summer Remains” i alchemia naszego nowego studia Dickie Dreams w Gdańsku. Pracowaliśmy w składzie: Krystian Wołowski (aka Goodboy Khris), Tomek Ziętek (aka Baron Baye), Jacek Frąś i Michał Skrok (aka M.Bunio.S), i wsparliśmy się licznymi gośćmi. Dzięki temu precyzyjna elektronika spotyka się z wieloinstrumentalną orkiestracją, a zimne zgrzyty syntezatorów walczą z fortepianem Steinwaya. Pragniemy, żeby nasza muzyka poruszała tłumy. Na koncercie dokręcimy śrubę do oporu i wyciśniemy z Was pot i łzy. To nie żart!
Niedawno ukazał się czwarty album formacji D4D. Zespół nagrał go we własnym, gdańskim studiu nagraniowym Dickie Dreams. Na płycie czeka nas sporo niespodzianek: w prawie każdym utworze pojawia się kobiecy głos, usłyszymy kilku znamienitych gości, piosenki łączą się ze sobą miniaturowymi skitami, użyto sampli ze starych polskich płyt winylowych, a całość trwa 40:40 min. Sami muzycy bez cienia wątpliwości przyznają, że jest to ich najdojrzalsze i najlepsze dzieło.

Paristetris to nazwa sklepu z meblami w Siracuse, NY. To także projekt muzyczny stworzony przez Macio Morettiego, Marcina Maseckiego i zjawiskową Candelarię Saenz Valiente. Wspólnie tworzą kompozycje na pograniczu elektroniki, awangardy i miejskiego folku

Gooral to producent, generator dźwięków i prekursor łączenia electro, dubstep i drum and bass z górlaszczyzną. Wielki wpływ na twórczość Goorala miało miejsce, z którego pochodzi - Bielsko-Biała. W połowie lat 90 zakochał się w szeroko rozumianej w tamtych czasach muzyce techno. Szybko zaczął eksperymentować, najpierw z Rafałem Pisowiczem tworząc projekt ETHNO ELECTRO, później zakładając z Maćkiem Szymonowiczem projekt PSIO CREW, a teraz jeszcze szerzej współpracując z kilkunastoma artystami tworząc muzykę na solową płytę.
W nowym projekcie można usłyszeć m.in. górali, muzyków klasycznych i jazzmanów. Debiutancka płyta Goorala o nazwie ETHNO ELECTRO ma podsumować, a zarazem ukazać na nowo przestrzeń muzyczną, w której artysta porusza się aktywnie od 2001 roku. Pierwszy singiel „Karczmareczka” do tej pory na youtube.com obejrzało ponad 200 tys. osób.

Brodka. Jej trzecia płyta „Granda” stała się sensacją ubiegłego roku, dokonując rzeczy w Polsce praktycznie niemożliwej. Brodka połączyła artystyczną wolność z komercyjnym sukcesem – płyta uzyskała status platynowej, a brak muzycznych kompromisów zaowocował kilka tygodni temu aż dziewięcioma nominacjami do Fryderyków. Doceniając jej upór w zmienianiu mainstreamu i jednocześnie zasłuchując się od miesięcy w „Grandzie” miło nam poinformować, że Brodka zagra na Main Stage festiwalu Open’er.

Pogodno to jeden z najlepszych koncertowych składów w Polsce, dlatego bez cienia wątpliwości oddajemy im we władanie piątkowy Main Stage. Ostatnia płyta zespołu - „Wasza Wspaniałość” – została nagrana z nowymi muzykami i była pierwszym od ponad pięciu lat zupełnie nowym materiałem Pogodna. Cechy charakterystyczne zespołu to dalej sporo absurdu w tekstach, zabawa słowem i rozbudowane rockowe aranże bez krzty patetyzmu.

Nie mamy w Polsce zbyt wielu gwiazd sceny Reggae/Raga/Dancehall, dlatego każdej płyty chłopaków z Vavamuffin wypatrujemy z utęsknieniem. Na szczęście ta warszawska załoga albumy wydaje dosyć regularnie i co ważniejsze, Vavamuffin zawsze trzymają wysoki poziom produkcji i nawijki, o czym przekonaliśmy się w ubiegłym roku po premierze ich trzeciego studyjnego wydawnictwa – „Mo’ Better Rootz”.

Stały gość World Stage – Maciej Szajkowski powraca na Open’er Festival z nowym projektem. R.U.T.A. - wybierzmy jedno z kilku rozwinięć – Radykalna Unia Reakcyjno-Artystowska. Radykalna jest zarówno muzyka na albumie „GORE”, jak i archaiczne teksty spisywane z piosenek buntu przeciw systemowi feudalnemu. Powstanie tekstów datuje się od XV do XX wieku, stąd podtytuł płyty „Pieśni buntu i niedoli XV-XX w.” Nad ich interpretacją wraz z Szajkowskim pracowali m.in. muzycy legendarnych punkowych kapel – Moskwy, Post Regimentu i Dezertera.

Baaba Kulka. Iron Maiden nie zobaczymy ale usłyszymy na Open’er Festival 2011. Jest to możliwe dzięki absolutnie szalonemu projektowi Gaby Kulki i muzyków zespołu Baaba, którzy oddają hołd swojej młodzieńczej fascynacji heavy metalem. Na albumie „Baaba Kulka” są maidenowskie klasyki – „The Number Of The Beast” czy „Aces High” podane w zupełnie nowej formie. Koncertowo podobno lepsi niż oryginał.

Ballady i Romanse. Siostry Wrońskie czyli Zuza i  Basia (na co dzień w Pustkach) wydając w roku 2008 swój debiut zelektryzowały część alternatywnej publiczności. Nagrany w kuchni, z użyciem przedmiotów domowego użytku, album okazał się godnym nawiązaniem do dokonań innego siostrzanego duetu – CocoRosie. Po dwóch latach milczenia Ballady i Romanse powróciły przeciwieństwem debiutu. Wydana w marcu płyta „Zapomnij” to już profesjonalna produkcja i wiele godzin na lekcjach śpiewu, ale na szczęście ta sama świeżość i przejmujące teksty.

Człowiek z największym ADHD na polskiej scenie jazzowej. Jeszcze nie wystygła ostatnia płyta Pink Freud, a ich lider wydał już kolejny album pod szyldem Wojciech Mazolewski Quintet. „Smells Like Tape Spirit” nie tylko tytułem nawiązuje do legendarnego utworu Nirvany, ale także punkową energią bijącą z tych nagrań. Poszukujący nowych wyzwań w alternatywnym jazzie Mazolewski zdecydował się nagrać „Smells Like Tape Spirit” techniką jaką rejestrowano płyty w latach 50-tych i 60-tych.

Niech nie zwiedzie was nazwisko i kobieca delikatność Karoliny. Jej żywiołowość i charyzma sprawiają, że Karolina Cicha stała się jedną z najciekawszych debiutantek na scenie alternatywno-rockowej. Na swoim pierwszym autorskim albumie „Do Ludożerców” zinterpretowała najważniejsze wiersze Tadeusza Różewicza, a na wydanej przez Muzeum Powstania Warszawskiego płycie „Gajcy” śpiewała wiersze tego wojennego poety.

Post metal dawno nie miał w Polsce tak znamienitych reprezentantów. „Aura” - debiutancki album tej warszawskiej grupy - zainteresował nie tylko polską, ale także zagraniczną publiczność. Na przełomie kwietnia i maja zespół rusza w dużą, europejską trasę koncertową. W czasie jej trwania w sklepach pojawi się drugie studyjne wydawnictwo Tides From Nebula zatytułowane „Earthshine”. Producentem płyty został  Zbigniew Preisner.

Instrumenty niewielkich rozmiarów, dźwiękowe zabawki, kuriozalne wynalazki muzyczne i masa drobiazgów wydających dźwięki to instrumentarium, które obsłuży na festiwalu Open’er wrocławska grupa artystyczna Małe Instrumenty. Nieprzewidywalność i niepowtarzalność to cechy charakterystyczne zarówno ich koncertów, jak i albumów. Ostatni z nich „Małe Instrumenty grają Chopina” celebrował dwusetną rocznicę urodzin Chopina w sobie tylko właściwy sposób. 

Jedna z najciekawszych grup na warszawskiej scenie improwizowanej. Zaczęli od wywołania awantury podczas zamknięcia legendarnego warszawskiego klubu „Akwarium”, kiedy to wdarli się na scenę, zachwycili publiczność i zniesmaczyli jazmanów starej daty. Po tej akcji zniknęli na kilka lat, by powrócić w 2006 roku. Od tego momentu koncertują regularnie, ciężko pracując nad udanym połączeniem jazzu, alternatywy i psychodelii. Miej chęć na Niechęć.

Dalsi najlepsi reprezentanci polskiej sceny muzycznej na scenach World Stage, Alter Space i Young Talents Stage.

Informacje o artystach:

Tent Stage:

Kim Nowak
Bartosz i Piotr Waglewscy są już ikonami polskiej sceny. W każdym z projektów dają upust innym muzycznym fascynacjom. W Kim Nowak wracają do surowego brzmienia swoich pierwszych zespołów. To wcielenie nawiązuje z jednej strony do lat 60., kiedy płyty nagrywano bez szczypty elektroniki, a z drugiej, do młodszych o trzydzieści lat garażowej psychodelii i brudu, spod znaku Bad Brains czy Fugazi. Ich debiutancka płyta „Kim Nowak” ukazała się w 2010 r.

Alter Space

Grabek
Wojtek Grabek jest jednym z niewielu polskich multiinstrumentalistów, których muzyka trafiła do szerokiego obiegu. W 2009 roku zadebiutował mini albumem „moon3some”, ale dopiero kilka tygodni temu na rynku pojawiła się jego pierwsza długogrająca płyta zatytułowana „8”. Muzyka Grabka to industrialne bity łączone z zapętlonymi dźwiękami skrzypiec – instrumentu, od którego Grabek zaczynał swoją edukację muzyczną.

Jazzpospolita
Czterech muzyków, osiem instrumentów i niezliczone źródła inspiracji dają efekt w postaci żywiołowego kwartetu, grającego muzykę z nienazwanej szuflady. Nu-Jazz? Post-Rock? Trip-jazz? Avant-Pop? Jazzpospolita z szacunkiem dla kanonu, ale i śmiałością w wykraczaniu poza gatunkowe wzorce, bezkompromisowo kieruje się w nieznane, łącząc i deformując to, co absorbuje jej członków. Kierunek: eklektyzm.

Lody
Lody stapiają w swojej muzyce miłość do blichtru muzyki dance z lat 90., infantylności rodem  z  gier Commodore 90' i klasycznego popu, puszczając oko  do łowiących w lot muzyczne cytaty fanów elektroniki.

Spięty
Hubert „Spięty” Dobaczewski zyskał rozgłos jako wokalista i gitarzysta Lao Che. W przerwie działalności macierzystego zespołu wydał solową płytę „Antyszanty”. Chociaż utwory, które się na niej znalazły, były zainspirowane muzyką wilków morskich, jednocześnie traktowały tę konwencję ironicznie. Ostatnio, Spięty dał się także poznać jako autor muzyki do spektaklu „Być jak Kazimierz Deyna” – ironicznego „Polaków portretu własnego” autorstwa Radosława Paczochy.

World Stage

PFK Kompany
To projekt muzyczny, a jednocześnie obszerna grupa przyjaciół zainteresowanych hip-hopem oraz powiązanych z tą kulturą, skupiona głównie wokół działalności Paktofoniki. Z upływem czasu, PFK Kompany przeistoczyła się w skład koncertowy, składający się z zespołów Pokahontaz (Fokus, Rahim, DJ Bambus) i Ego (Śliwka, Sivy) wspieranych przez Sota.

Enej
Owszem, to finaliści popularnego programu muzycznego, ale to także zespół, który swoją energią potrafiłby rozsadzić niejeden telewizyjny format. Ich ukraińskie korzenie, potężna sekcja rytmiczna i udany mariaż rocka ze ska czynią z nich polskie Gogol Bordello, a niespotykana wręcz radość grania to coś, czego zawsze szukamy podczas Open’erowych koncertów. Pod koniec 2010 ukazała się druga ich płyta, zatytułowana „Folkrabel” - po telewizyjnym sukcesie, mająca szansę stać się jednym z najchętniej kupowanych wydawnictw tego roku.

Sedativa feat. Dawid Portasz
Ich koncertem na festiwalu Open’er chcemy uczcić pojawienie się w sklepach debiutanckiej płyty Sedativy, na którą czekaliśmy ponad 10 lat. Ten warszawski projekt reggae’owo-dubowy przez dekadę istnienia ewoluował od duetu do dużego koncertowego składu, z którym współpracowali m.in. Pablopavo i producenci Activator & Smok. Także brzmienie Sedativy zyskiwało na przestrzeni lat nowego kolorytu za sprawą elementów jazzu, rocka i muzyki arabskiej. Na wydanym w kwietniu albumie „I”, Sedativie towarzyszy wokalista Dawid Portasz, znany z Jafia Namuel, a na żywo gościnnie towarzyszy im Paulina Przybysz  (Sistars, Pinnawela).

Janusz Prusinowski Trio
Tegoroczni laureaci najważniejszej folkowej nagrody w Polsce – Folkowego Fonogramu Roku - za album „Serce”. To zespół, który kontynuuje tradycje wiejskiej muzyki z regionów Mazowsza, Lubelszczyzny i Radomskiego, a jednocześnie w improwizacji odnajduje nowy język, dzięki któremu polski Mazurek brzmi wręcz awangardowo. Zespół równie często można zobaczyć w Nowym Jorku u boku Michała Urbaniaka, co na małej imprezie z wiejską kapelą.

Daktari
Kolejni eksperymentatorzy na scenie world. Warszawskie Daktari dotykając klezmerskiej tradycji, tworzy dźwięki na styku jazzu, noise’u i muzyki ludowej. Doświadczenie muzyków zaangażowanych w projekt to m.in. występy w grupach Plazmatikon, kIrk i kapelach punkowych oraz udział w warsztatach klezmerskich, ale i tak największą radość sprawia im improwizacja.

Young Talents Stage

Adre'n'Alin
Za tym niecodziennym projektem stoi pianista, wokalista i kompozytor Igor Szulc. Na wydanym w tym roku albumie „Cargo” Szulcowi udało się połączyć aranżacje orkiestrowe z graną na żywo elektroniką, a brzmienie jego muzyki zostało określone jako „melodia szeleszczącego jedwabiu”.

Ailo In Head
Ailo in Head to zespół składający się z producenta muzycznego Michała Kusza i  wokalistki Ilony Ailo Rudnik. Na ich wydanej w maju debiutanckiej płycie „Wonderland” współgrają  neosoul, powerpop, electro i dub, na scenie ozdobione dodatkowo oryginalnymi kreacjami Ailo.

Peter J. Birch
Naprawdę nazywa się Piotr Jan Brzeziński. Dotychczas dał raptem kilkanaście koncertów, ale już zdążył wystąpić u boku czołówki polskiej sceny niezależnej. Wydanie EP „In my Island” rozpoczęło nowy rozdział w karierze nastolatka, który w maju tego studia wszedł do studia, by zarejestrować dłuższy materiał.

Bipolar Bears
Członkowie zespołu wywodzą się z kompletnie różnych nurtów, od jazzu po elektronikę. Dlatego przedstawiają się jako niedźwiedzie bipolarne, nieustannie podróżujące od jednego muzycznego bieguna do drugiego.

Fonovel
Pod szyldem debiutantów Fonovel ukrywa się trzech weteranów łódzkiej sceny muzycznej. Ich płyta „Good Vibe” ukazała się w marcu tego roku, a zespół ma na swoim koncie m.in. występ na prestiżowych targach SXSW w Austin.

Nerwowe Wakacje
„Polish Rock”, debiut projektu znanego z The Car Is On Fire Jacka Szabrańskiego i gitarzysty Michała Szturomskiego z Afro Kolektywu, w ambitny sposób gra z konwencją „polskiego rocka”, a przez krytyków już nazywany jest jednym z kamieni milowych rocka pierwszej dekady XXI w.

New New
New New to elektroniczna estetyka i różnorodność akustycznych brzmień, stawiająca się w  zdecydowanej opozycji do przewidywalnego popu. Z drugiej strony, zespół nie zamyka się na to, co w popie najbardziej wartościowe, a czemu New New nadaje nową jakość.

The Phantoms
Warszawscy The Phantoms łączą w swoim brzmieniu surową moc garażowego rokendrola, powab polskiego bigbitu i wstręt do prymitywnego popu. Będzie tak, jakby w Sali Kongresowej w ’67 zagrali nie The Rolling Stones, a Sex Pistols.

Rebeka
Męsko-damski duet Rebeka łączy dźwięk zabawkowego Casio z brzmieniem poważnych syntezatorów, a czasem gitar. Zespołowi udało się zwrócić uwagę publiczności, zanim zdążyli wydać pierwszy singiel.
Źródło: Materiały promocyjne organizatora

Ceny karnetów:
3 dni (1-3.07.2011)

Karnet 3 dni - 310 PLN
Karnet 3 dni + pole namiotowe - 350 PLN

4 dni (30.06-3.07.2011)

Karnet 4 dni - 370 PLN
Karnet 4 dni + pole namiotowe - 410 PLN


Organizator: Alter Art

Więcej informacji: opener.pl

Informacja o obiekcie

Lotnisko Gdynia-Kosakowo
Kosakowo, 0 Gdynia
Polska

Zobacz mapę

Sprawdź wszystkie wydarzenia w Lotnisko Gdynia-Kosakowo.

Wiadomość została wysłana.