Rock, house i paryska energia
Ofenbach to francuski duet DJ-ski i producencki tworzony przez Doriana Lauduique’a i Césara de Rummela. Ich muzyka łączy house i elektronikę z rockowymi gitarami, bluesem oraz popową melodyjnością. Dzięki temu ich utwory brzmią niepowtarzalnie, przebojowo i aż proszą się o parkiet. „Be Mine”, „Katchi”, „Head Shoulders Knees & Toes” czy „Wasted Love” sprawiły, że duet stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych francuskich eksportów muzycznych.
Od przyjaźni do pierwszego hitu
Dorian i César znają się od dzieciństwa, a muzykę zaczęli tworzyć razem jeszcze jako nastolatkowie. Początkowo inspirowali się rockiem i bluesem, słuchając m.in. zespołów takich jak The Rolling Stones i The White Stripes. Z czasem odkryli muzykę house’ową i postanowili zacząć sami eksperymentować z połączeniem gitarowego brzmienia oraz elektroniki. W 2014 roku oficjalnie powstał projekt Ofenbach, a pierwsze remiksy zwróciły uwagę zarówno słuchaczy, jak i innych artystów. Duet stopniowo budował swoją pozycję, rozwijając charakterystyczne brzmienie i szukając własnego sposobu na połączenie rockowej energii z taneczną elektroniką. Pierwszy sukces przyniósł wydany w 2016 roku utwór „Be Mine”, który szybko wspiął się na listy przebojów w wielu krajach. Rok później duet powtórzył sukces za sprawą „Katchi”, nagranego z Nickiem Waterhouse’em.
Światowe sceny, francuski styl i energia
Sukces singli szybko przeniósł Ofenbach z niszowych klubów na wielkie sceny. Duet występował na festiwalach takich jak Francofolies de La Rochelle czy Vieilles Charrues, a później koncertował również poza Europą. W 2017 roku został nominowany do NRJ Music Awards w kategorii Francuska Grupa/Duet Roku. Ich popularność rosła wraz z kolejnymi hitami, a w 2026 roku duet miał już na koncie około 700 koncertów na całym świecie, aż 5 miliardów streamów i 10 milionów słuchaczy miesięcznie. Ich koncerty szybko stały się okazją do wspólnej zabawy, podczas której charakterystyczne połączenie gitar i elektroniki jeszcze mocniej wybrzmiewa na żywo. Ofenbach pokazuje, że czasem najlepszy przepis na parkiet to po prostu zabawa brzmieniem i paryski luz.