SuperEnduro wraca do Polski – 13 grudnia 2025 roku PreZero Arena Gliwice ponownie stanie się areną najbardziej widowiskowej rywalizacji na dwóch kołach. Za kulisami tego ekstremalnego show stoi Tomasz Gagat – CEO Agencji Sport UP, który ponad dekadę temu uwierzył, że ten sport może podbić serca polskich kibiców. Dziś wspomina pierwsze wyzwania, momenty zwątpienia i ekscytację towarzyszącą każdej edycji. Bo SuperEnduro to więcej niż sport – to energia, którą czuć na długo przed pierwszym startem.
Pamiętam to bardzo dobrze. W tamtym czasie — razem z moim ówczesnym wspólnikiem Przemkiem Szymańskim — mieliśmy już na koncie kilka edycji halowych Mistrzostw Świata FMX, a także eventy rowerowe (downhill) i motocyklowe hard enduro. Pewnego dnia Przemek zaproponował, żeby pojechać zobaczyć Mistrzostwa Świata SuperEnduro. Pojechaliśmy… i to był moment, w którym kliknęło.
Zobaczyłem halowe wydarzenie, ale nie show jak we freestyle’u motocrossie — tylko czysty sport, 10 wyścigów, akcja non stop, emocje do samego końca. To było dokładnie to, czego szukałem. Połączyć halową produkcję z prawdziwą rywalizacją.
Jako zawodnik, który sam brał udział w zawodach (i nadal ściga się) na motocyklu, wiedziałem że to będzie impreza w naszym portfolio, którą pokocham najbardziej.
Po roku dogadaliśmy współpracę z Łódzkim Klubem Motocyklowym z p. Markiem Brygiderem i przejęliśmy organizację rund w Polsce. Dostrzegliśmy ogromny potencjał w tym sporcie — i od razu podeszliśmy do tematu bardzo profesjonalnie. Był jednak pewien plot twist: właśnie w tym sezonie Taddy Błażusiak ogłosił zakończenie kariery. Ikona polskiego motosportu, człowiek, którego kochała cała hala i to dosłownie, bo pierwsze Mistrzostwa Świata SuperEnduro które organizowaliśmy a zarazem ostatnia impreza z udziałem Tadeusza Błażusiaka to sold out i ponad 14 tysięcy kibiców w TAURON Arenie Kraków. Tadek wygrał zawody, a na trybunach była taka wrzawa że pamiętał ją będę zawsze.
Największym marzeniem i wyzwaniem od początku była regularna organizacja Mistrzostw w Polsce — rok po roku, z pełnymi trybunami kibiców i najlepszymi zawodnikami na świecie. Jak się okazało później marzenia się spełniły i to z nawiązką.
Cały wachlarz emocji. Od stresu przez zmęczenie aż po ogromną satysfakcję.
Zdarzało się, że po wydarzeniu mówiłem sobie: „nigdy więcej”. Mijało kilka tygodni i zaczynałem planować kolejną edycję. To jest ten sam rodzaj napięcia, który czuje zawodnik stojący na bramce startowej. Energia tego projektu naprawdę człowieka niesie.
Polscy kibice są absolutnie wyjątkowi. Mamy to szczęście, że duża część publiczności wraca co roku — to ludzie, którzy żyją tym sportem, jeżdżą na rundy zagraniczne, śledzą zawodników, znają każdy szczegół.
Pamiętam swój pierwszy moment na środku płyty przy 14 tysiącach kibiców dookoła. Cała hala krzyczała: „Tady! Tady!”. To jest energia, którą zawodnik słyszy nawet przez kask, a organizator czuje ją jeszcze długo po zakończeniu wydarzenia.
Dziękuję wszystkim kibicom za tak ogromne zaangażowanie podczas każdej edycji Mistrzostw Świata SuperEnduro. Wiem że podczas zbliżającej się rundy 13 grudnia 2025 w PreZero Arenie Gliwice polscy kibice po raz kolejny pokażą że są najlepsi na świecie!
Agencja Sport UP to niewielki ale świetny zespół, wszyscy rozumieją, o co chodzi w tym sporcie, dlatego ta energia pojawia się już na etapie planowania, spędzania wielu dni przy komputerze, budowania toru, planowania show, każdego elementu.
Zmieniło się absolutnie wszystko. Dwadzieścia lat temu sporty ekstremalne były trochę „zajawką znajomych z podwórka”. Dziś to profesjonalne dyscypliny, wymagające od zawodników kilku równoległych ścieżek treningowych: siłowni, wytrzymałości, motoryki i techniki jazdy.
Zmieniła się też infrastruktura. Kiedy organizowałem 15-18 lat emu zawody downhillowe, często musieliśmy sami budować trasy od zera w ośrodkach narciarskich, aby móc zorganizować zawody. Dziś bike parki z trasami do uprawiania sportów rowerowych rosną jak grzyby po deszczu. To samo w motocyklach, snowboardzie czy freestyle’u — sport stał się bardziej dostępny.
Imprez również przybyło — zarówno dużych, halowych, jak te które my organizujemy, jak i mniejszych, lokalnych, outdoorowych. Świadomość i zainteresowanie społeczeństwa wzrosły niesamowicie.
Sporty te to już pełnoprawna gałąź sportu i rozrywki.
Każdy kibic ma swój ulubiony moment imprezy, jedni lubią wyścigi, inni show, a jeszcze inni kochają atmosferę halowych wydarzeń. Mistrzostwa Świata SuperEnduro to wieczór składający się z wielu ciekawych momentów, które działają razem jak dobrze zgrana orkierstra.
SuperEnduro to młoda dyscyplina z krótką, bo zaledwie 25-letnią historią, to rzadki przypadek, w którym wszystkie trzy elementy idealnie się zazębiają:
· ryzyko — ale kontrolowane,
· show — na światowym poziomie,
· rzemiosło — zawodnicy wykonują absolutnie niesamowitą robotę.
To sport, w którym nie ma momentu nudy. 3,5 godziny akcji — od startu do końca wieczoru.
Mamy czysty sport najwyższej klasy, show dla oka, ale też piękne emocje, jak chociażby wyścig dzieci, który zawsze wzrusza wszystkich rodziców.
Prędkości są stosunkowo niewielkie (20–50 km/h), zawodnicy nie jadą pomiędzy drzewami, skałami czy po drogach publicznych. To bezpieczniejsze niż wielu osobom się wydaje.
A perfekcyjne rzemiosło to creme de la crème. Zawodnicy z roku na rok wskakują na poziom, który jeszcze kilka sezonów temu wydawał się nierealny. My jako organizatorzy staramy się budować nowe, techniczne przeszkody, które pobudzają rozwój dyscypliny i kreatywność jazdy zawodników.
Polski motosport jest mocny. Żużel od lat dominuje medialnie i frekwencyjnie. SuperEnduro jeszcze nie jest mainstreamem na taką skalę, ale… jest bardzo wysoko w świadomości kibiców.
Widzimy to wyraźnie po liczbach: oglądalności transmisji live, statystykach strony internetowej i social mediów całego cyklu Mistrzostw Świata SuperEnduro. Polacy to jedna z największych grup fanów SuperEnduro na świecie.
Od 10 lat jesteśmy co roku mocno widoczni na Śląsku i w Małopolsce gdzie organizujemy imprezy. Mamy duże, widoczne kampanie outdoor i online. Południe Polski wie co to jest SuperEnduro, na północ mamy jeszcze sporo pracy do wykonania.
SuperEnduro jest absolutnie nieprzewidywalne.
Tu nie ma spokojnego tempa jak w maratonie czy długich wyścigach. Tu cały czas coś się dzieje: wyprzedzenia, błędy, upadki, pogoń za rywalem.
Najlepszym przykładem jest drugi wyścig z odwróconą kolejnością startu — sportowy majstersztyk. Najlepszy zawodnik startuje z najgorszej pozycji. Widowisko 10/10.
Faktem jest, że Billy Bolt dominuje klasę Prestige od kilku sezonów. Ale ostatnie lata pokazują, że dystans do niego zmniejsza się — przykładem jest nasz rodak Dominik Olszowy, który wygrał z nim w zeszłym roku jeden z wyścigów w Gliwicach.
Mam przeczucie, że w tym roku Bolt będzie miał najtrudniejszy sezon od lat — młodzi zawodnicy, w tym Dominik, są coraz bliżej.
W klasach Junior, Youth i Europe — przewidzieć zwycięzcę się po prostu nie da.
Sezon startuje 13 grudnia w PreZero Arenie Gliwice, a w kalendarzu mamy aż 7 rund: Polska, Niemcy, Hiszpania, Węgry, Serbia, Wielka Brytania i Francja. Ja już nie mogę się doczekać pierwszej rundy tu w Polsce która pokaże jaką pracę przez off-season wykonali zawodnicy i kto będzie się liczył w tym sezonie.
Dwa momenty — zupełnie skrajne.
Pierwszy: COVID. Dwa dni przed startem produkcji w Atlas Arenie — praktycznie sold out — dostaliśmy informację, że wydarzenie zostaje wstrzymane. To był naprawdę trudny czas.
Drugi: moment, gdy Agencja Sport UP została międzynarodowym promotorem Mistrzostw Świata SuperEnduro. Po raz pierwszy w historii polska firma wzięła odpowiedzialność za globalny rozwój dyscypliny w motosporcie: wybór krajów, aren, lokalnych organizatorów w danym kraju, promocję, kontrakty z zawodnikami itd.
To ogromna odpowiedzialność, ale i wielka duma. Mamy kontrakt z FIM (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa) do 2034 roku — a plan rozwoju cyklu już wdrażamy.
Technologia idzie do przodu w bardzo szybkim tempie, ale mam nadzieję, że… tradycyjne motocykle spalinowe zostaną przynajmniej jako jedna z kategorii, w której zawodnicy mogą się ścigać. Dźwięk silnika i zapach spalin są częścią DNA motosportu.
Jesteśmy otwarci na nowości, to dzięki nam w zeszłym roku po raz pierwszy w historii motocyklowych mistrzostw świata dopuszczono motocykle elektryczne do rywalizacji wraz z motocyklami spalinowymi. Debiut ten odbył się podczas rundy Mistrzostw Świata SuperEnduro w Polsce. Wierzę, że kolejne innowacje też będą pojawiać się właśnie u nas.
Jestem pewien, że fundament motosportu zostanie ten sam: sport, emocje, adrenalina i pasja.
Patrząc z perspektywy minionych lat, jasne jest, że SuperEnduro w Polsce to nie tylko wydarzenie sportowe, ale symbol pasji, konsekwencji i wizji, która zmieniła oblicze motosportu. Dzięki takim ludziom jak Tomasz Gagat i jego zespół, Polska stała się ważnym punktem na światowej mapie tej dyscypliny. A przyszłość? Pełna wyzwań, innowacji i adrenaliny. Już 13 grudnia 2025 w Gliwicach znów usłyszymy ryk silników i poczujemy dreszcz emocji, który napędza całą tę machinę. I choć technologia się zmienia, jedno pozostaje pewne: to wciąż będzie wieczór, który zostaje w pamięci na długo.