Z okazji naszego 20-lecia, chcemy przedstawić osoby, które stoją za wydarzeniami, jakie wspólnie przeżywamy. Dziś, w dniu startu 19. edycji Warszawskiego Festiwalu Piwa, rozmawiamy z jego organizatorem – Pawłem Leszczyńskim. O pasji, emocjach i o tym, dlaczego kraft to coś więcej niż piwo.
WFP od lat gromadzi miłośników rzemieślniczego piwa i dobrej atmosfery. W tym szczególnym roku – świętując 20 lat Eventim w Polsce – postanowiliśmy pokazać tych, którzy naprawdę tworzą emocje. Paweł Leszczyński, współorganizator WFP, dzieli się swoimi wspomnieniami, doświadczeniami i tym, co dla niego w festiwalu najważniejsze.
Festiwal mocno urósł – więcej browarów, więcej premier i jeszcze bardziej różnorodne atrakcje. Za każdy element odpowiada inna specjalistka lub specjalista, tworzymy długotrwałe relacje z naszymi partnerami. Zwiększyło się też zainteresowanie wydarzeniem za granicą. To już nie tylko impreza dla beer geeków, ale duże wydarzenie dla szerokiego grona ludzi.
Ekologia, nowe formaty (więcej immersyjnych doświadczeń), piwa niskoalkoholowe i bezalkoholowe. Branża musi dostosować się do nowych oczekiwań konsumentów. Choć prezentujemy jedne z najlepszych piw na świecie, doskonale zdajemy sobie sprawę, że możemy (i oferujemy) naszym gościom znacznie więcej: udział w wyjątkowej, twórczej i otwartej społeczności.
Rok temu na 10-lecie festiwalu uwarzyliśmy z tej okazji 10 piw razem z wybranymi browarami. Do każdego muzycy stworzyli specjalny set muzyczny, który zagrali w ramach silent disco na festiwalu. To były wyjątkowe emocje, nie spodziewałem się, że muzyka tak dobrze połączy się z piwem i festiwalową atmosferą. Teraz już wiem, że będzie to Tramwajoprzejęcie, które odpalamy na dzień przed festiwalem dla członków Wolnego Kraftu, mam też nadzieję, że dobrze zagra (czy może lepiej „zaśpiewa”) nam sobotnie karaoke. Jestem pewien, że dla wielu osób zaśpiewanie na murawie stadionu może być wyjątkowym przeżyciem.
Już dziś wiemy, że na tego typu pytanie nie ma jednej odpowiedzi, rzemieślnicze piwo łączy tak różnorodne grupy ludzi, że nie mają jednej motywacji. Cóż, dla wielu wystarczającą odpowiedzią jest smak i aromat – Polacy warzą teraz najciekawsze piwa w Europie. Dla wielu, którzy szukają czegoś więcej niż masowego produktu, będzie to sposób na wyrażanie siebie. Innych przekona autentyczna pasja i historie, które stoją za naszymi wystawcami. A jeszcze innych kolorowa i otwarta społeczność.
Odpowiedź brzmi „tak” :-) Widać wzrost zainteresowania piwami bezalkoholowymi, leżakowanymi w beczkach, kwaśnymi, ale też klasyką w topowym wykonaniu. Nie ma stylów czy trendów, które odpowiadają wszystkim, zaspokojenie „przeciętnego konsumenta” zostawiamy wielkim, masowym browarom, u nas trick polega na tym, że każdy znajdzie coś dla siebie. Konsumenci mają wybór i bardzo chętnie z niego korzystają.
Mamy bardzo wielu takich partnerów, wiele stoisk jest bardzo dokładnie przemyślanych, albo czasem, jak to bywa w rzemiośle, nieprzemyślanych, bo bywały sytuacje, kiedy musieliśmy zamienić stoiska miejscami, bo sufit był zbyt nisko. Ale żeby zobaczyć i ocenić kreatywność browarów wcale nie trzeba daleko szukać, wystarczy przejść się po festiwalu. Wielu wystawców ma zamontowane własnej produkcji urządzenia, które pozwalają przepuścić piwo przed podaniem przez kawę albo owoce, jeden z browarów częstuje za darmo piwną wodą z ręcznej pompy, czasem do piwa można dokupić zabawne przekąski, takie jak hot-dogi czy paszteciki szczecińskie, które zostały dodane do piwa. Pamiętam też jeden z browarów, który uwarzył piwo na zakwasie na żurek i dodawał do niego kawałek kiełbasy. Ale to nic w porównaniu z zaskoczeniami w temacie piwa, tych było jeszcze więcej!
To trudne pytanie. Na każdej edycji mamy prawie 1,5 tys. piw, z czego w tej chwili około 300 to premiery. Jest bardzo wiele takich, które pozostały mi w pamięci, wiele z nich zostało hitami, jak choćby jedno z piw uwarzonych na 10 lat festiwalu przez browar NEPO. Nazywało się Warsaw Jungle, ponieważ w tym stylu gra jeden z zaprzyjaźnionych Djów, który prowadzi też sklep Stan Umysłu. Etykietę piwa zdobił obraz, który widnieje w sklepie.
Ludzie – ta społeczność, energia, nowe znajomości. To coś, czego nie da się odtworzyć w żadnym innym formacie. Kiedy widzę tysiące szczęśliwych ludzi (i mogę z nimi porozmawiać!), nie tylko daje mi to energię do dalszej pracy, ale po prostu sam nie mogę doczekać się kolejnej edycji.
Dużo podróżuję i choć mało już znajduję pomysłów, które mógłbym implementować w naszej przestrzeni, to widzę, w jaki sposób niektóre ze starszych od mojego wydarzeń buduje swoją społeczność i wyjątkowość. Strasznie fajnym przeżyciem była dla mnie 29. edycja festiwalu w Czeremsze, którego organizatorzy od lat promują swoich znajomych i przyjaciół, pokazując jednocześnie niezwykłe miejsce, w którym żyją. Jak drzewo, które dało nazwę miastu, ta impreza jest zakorzeniona tam tak bardzo, że nie mogłaby wydarzyć się nigdzie indziej: dość powiedzieć, że za prowiant na miejscu odpowiadają koła gospodyń wiejskich z Podlaskich lasów, ta tania, regionalna, w dużej części wegetariańska i różnorodna kuchnia sama w sobie jest wystarczającym powodem, żeby tam wracać.
Nie zabraknie także spotkań z czołowymi polskimi browarnikami, foodtrucków, muzyki i stref relaksu, które sprawiają, że WFP19 to nie tylko uczta dla podniebienia, ale także dla ducha!
Fani piwowarstwa nie mogą przegapić Warszawskiego Festiwalu Piwa, który odbędzie się 3-5 kwietnia na Stadionie Legii w Warszawie. Festiwal oferuje możliwość spróbowania ponad 1300 różnych piw uwarzonych przez najlepsze polskie browary. Na ponad 550 kranach rotują piwa klasyczne, nowofalowe i zwariowane eksperymenty. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.