Od The Brunettes do „You’re So Cool”
Jonathan Owen Bree urodził się 1 września 1979 roku w Nowej Zelandii. Karierę rozwijał najpierw jako współtwórca indiepopowego zespołu The Brunettes, założonego z Heather Mansfield pod koniec lat 90. Formacja koncertowała na świecie i wydawała muzykę nakładem Sub Pop oraz Lil’ Chief Records – wytwórni, którą Bree założył w 2002 roku ze Scottem Mannionem. Jako producent współpracował również z Princess Chelsea, m.in. przy jej viralowym „The Cigarette Duet”.
Solową dyskografię rozpoczął albumem „The Primrose Path” z 2013 roku. „A Little Night Music” skierował jego twórczość w bardziej klasyczną i filmową stronę, ale prawdziwy międzynarodowy przełom przyniosło „You’re So Cool”. Utwór znalazł się na albumie „Sleepwalking” z 2018 roku i wraz z charakterystycznym teledyskiem przyciągnął do artysty publiczność daleko poza Nową Zelandią.
Orkiestrowy pop po zmroku
Muzyka Bree łączy chamber pop, indie pop, elektronikę i elementy klasycznych aranżacji. Smyczki, czelesta, harfa czy kotły tworzą tło dla jego niskiego wokalu, a wśród inspiracji artysty można odnaleźć elegancję popu kojarzonego z Lee Hazlewoodem i Serge’em Gainsbourgiem. „Sleepwalking”, „Valentine” czy „Say You Love Me Too” dobrze pokazują tę mieszankę nostalgii, melodii i lekko niepokojącej atmosfery.
Po „After The Curtains Close” z 2020 roku Bree wydał w 2023 roku „Pre-Code Hollywood”, album silniej nawiązujący do synth-popu, funku i brzmień lat 80. Przy utworze tytułowym oraz „Miss You” współpracował z Nile’em Rodgersem, a na płycie ponownie pojawiła się Princess Chelsea. W 2026 roku jego dyskografię poszerzył album „Don’t Call It Love”.
Koncert z innej rzeczywistości
Sceniczny świat Jonathana Bree jest równie charakterystyczny jak jego muzyka. Artysta i towarzyszący mu muzycy występują z zasłoniętymi twarzami, tworząc anonimowe, niemal nieruchome postacie. Towarzyszą im przygotowane do poszczególnych utworów filmowe projekcje oraz dwójka tancerzy wykonujących surrealistyczne choreografie. Ten konsekwentnie rozwijany koncept pomógł Bree zdobyć kultową publiczność podczas intensywnych tras po świecie.
Na żywo eleganckie smyczki i melancholijne melodie spotykają się więc z performance’em przypominającym retrofuturystyczny spektakl. W ten sposób utwory stają się częścią większej wizualnej opowieści, dzięki której koncert Jonathana Bree trudno pomylić z występem kogokolwiek innego.