Szybki debiut i wstęp do czołówki
Sefa, właściwie Sefa Jeroen Vlaarkamp, urodził się 30 czerwca 2000 roku w Alkmaar. Z muzyką hardcore zetknął się już jako dziesięciolatek, a niedługo później poznał Dr. Peacocka, który wprowadził go w świat frenchcore’u. Pierwsze utwory produkował jako nastolatek, a w wieku 14 lat wydawał już muzykę w Peacock Records.
Przełom przyniósł debiutancki album „Leven = Lijden” z 2018 roku. Sefa połączył charakterystyczne dla frenchcore’u szybkie tempo i potężne kicki z rozbudowanymi melodiami, inspiracjami klasyką oraz grą na fortepianie. Popularność zdobyły m.in. „Nothing Like the Oldschool”, „In de Hemel” czy współprace z Dr. Peacockem. W 2019 roku stworzył „One Tribe” - oficjalny hymn Defqon.1, jednego z najważniejszych festiwali hard dance na świecie.
Frenchcore spotyka orkiestrę
Kolejne wydawnictwa pokazały, że Sefa nie traktuje elektroniki i muzyki klasycznej jako dwóch odległych światów. „Klaagzang” z 2022 roku powstawał z udziałem profesjonalnych instrumentalistów, a album „Het Ergste Moet Nog Komen” z 2024 roku rozwinął ten pomysł dzięki współpracy z holenderską Metropole Orkest. W jego muzyce pojawiają się fortepian, organy, chóry i orkiestrowe aranżacje, zestawiane z bezkompromisową energią hardcore’u.
„Requiem for Frenchcore”, „Symphony of Life”, nagrane z D-Block & S-te-Fan, czy „Battlefield” z Vertile pokazują szerokość jego podejścia do hard dance. Inspiracje muzyką klasyczną nie są przy tym jedynie dodatkiem - Sefa wykorzystuje harmonię, instrumenty akustyczne i bardziej rozbudowane struktury jako fundament własnego stylu.
Od Defqon.1 do „This Is Sefa”
Scena od początku odgrywa kluczową rolę w karierze Sefy. Jeszcze przed dwudziestymi urodzinami występował na takich wydarzeniach jak Defqon.1, Dominator, Masters of Hardcore, Decibel Outdoor, Harmony of Hardcore czy Q-BASE. Był również częścią projektu Peacock in Concert, gdzie występował przy fortepianie u boku Dr. Peacocka.
Z czasem klasyczny set DJ-ski przestał mu wystarczać. Format „This Is Sefa” rozwinął jego koncerty w pełnoprawne widowiska z udziałem instrumentalistów i wokalistów, łączące rave z elementami koncertu muzyki klasycznej.
To właśnie na żywo najlepiej widać fenomen Sefy: monumentalne melodie i partie fortepianu w jednej chwili ustępują miejsca ekstremalnie szybkim dropom. Dzięki temu jego koncerty pokazują frenchcore z zupełnie innej perspektywy - jako muzykę równie dobrze pasującą do ogromnego festiwalu, jak i do rozbudowanego scenicznego spektaklu.