23 czerwca 2026 roku w warszawskim klubie Progresja wystąpi Steel Panther – zespół, który z niebywałą precyzją łączy potężne brzmienie glam metalu z dużą dawką autoironii i niepoprawnego amerykańskiego humoru. Ich koncerty to czysta energia, rockowa rozpusta i spektakl, który trudno porównać z czymkolwiek innym na współczesnej scenie muzycznej.
Steel Panther od lat udowadniają, że glam metal nie tylko ma się dobrze, ale wciąż potrafi być szalony, głośny i zaskakująco świeży. Choć oficjalnie działają pod tą nazwą od 2008 roku, ich historia sięga początków XXI wieku, kiedy to zdobywali popularność w Los Angeles, grając covery klasyków Van Halen i innych gwiazd hair metalu. Z czasem stworzyli własne brzmienie – jednocześnie hołdujące przeszłości i wypełnione nowoczesną produkcją, wulgarnością i dystansem, którego często brakuje współczesnej scenie rockowej.
Ich debiutancki album "Feel the Steel" przyniósł im rozgłos – także dzięki gościnnym udziałom takich gwiazd jak Corey Taylor (Slipknot, Stone Sour), Justin Hawkins (The Darkness), M. Shadows (Avenged Sevenfold) czy Scott Ian (Anthrax). Kolejne wydawnictwa – „Balls Out”, „All You Can Eat”, „Lower the Bar”, „Heavy Metal Rules” i najnowsze „On the Prowl” – tylko potwierdziły, że Steel Panther to fenomen, który nie da się łatwo zaszufladkować.
Steel Panther zagrają 23 czerwca 2026 roku w warszawskiej Progresji. To doskonała okazja, by zobaczyć ich w klubowej atmosferze – z bliska, intensywnie i bez kompromisów. Bilety już w sprzedaży – warto się pospieszyć, bo to jedno z tych wydarzeń, które na długo pozostają w pamięci.
Występy Steel Panther to pełnoprawne widowiska – mieszanka koncertu rockowego z kabaretowym show. Wokalista Michael Starr, gitarzysta Satchel, basista Spyder i perkusista Stix Zadinia to nie tylko świetni muzycy, ale i sceniczne bestie, które potrafią rozkręcić każdą publikę – od festiwalowego tłumu po klubową salę.
Na warszawskim koncercie w Progresji usłyszymy największe hity zespołu, takie jak „Community Property”, „Death to All But Metal”, „Gloryhole” czy „Eyes of a Panther”, a także utwory z najnowszego albumu „On the Prowl”. Wszystko to podane w estetyce rodem z lat 80., z przymrużeniem oka i maksymalną mocą sceniczną.
Bo to nie tylko koncert, to spektakl z pogranicza absurdu i perfekcji muzycznej. Bo Steel Panther pokazują, że glam metal wciąż żyje – i ma się świetnie. Bo ich występy to potężna dawka śmiechu, mocy i rockowego szaleństwa, której nie znajdziesz nigdzie indziej. Jeśli kochasz gitarowe riffy, nie boisz się kontrowersji i chcesz po prostu dobrze się bawić – ten wieczór jest dla Ciebie.