Koncert wspaniały (tuż przed koncertem smutna sytuacja - Pan z tabliczką na szyi ODKUPIĘ BILET - smutne prawda?), potem sama euforia, ten głos - CUDEŃKO. Po koncercie z żoną drogę do tramwaju w deszczu pokonaliśmy z La Pluie na ustach (choć Zaz akurat w tym dniu tego nie śpiewała. To był cudowny dzień.