Hatebreed – mistrzowie metalcore’u prosto z Connecticut
Hatebreed to amerykańska formacja, która od 1994 roku nieprzerwanie rozsiewa agresję i motywację na scenach całego świata, łącząc hardcore punk z brutalnym ciężarem metalu. Wywodzący się z Bridgeport w stanie Connecticut zespół szybko zyskał miano jednego z najważniejszych reprezentantów metalcore’owej rewolucji lat 90., a ich pełne gniewu, ale i siły teksty o walce, determinacji i przezwyciężaniu słabości na stałe wpisały się w kanon ciężkiej muzyki. Debiutancki krążek Satisfaction Is the Death of Desire z 1997 roku dał początek legendzie, a kolejne albumy – Perseverance (2002), The Rise of Brutality (2003) czy Supremacy (2006) – tylko potwierdziły ich pozycję. Singiel „Live for This” otrzymał nawet nominację do nagrody GRAMMY, stając się jednym z hymnów gatunku.
Koncertowa moc i nieustępliwość
To jednak nie płyty, a sceniczne występy najlepiej oddają esencję Hatebreed – ich koncerty to prawdziwa erupcja energii, której nie sposób podrobić. Występowali na największych festiwalach metalowych świata, od Wacken Open Air po Hellfest, i dzielili scenę z takimi gigantami jak Slayer, Sepultura czy Lamb of God. W utworze „Final Prayer” z albumu Perseverance gościnnie zagrał sam Kerry King ze Slayera, co tylko potwierdza, że Hatebreed od zawsze poruszają się w ścisłej czołówce ekstremalnej sceny. W lipcu 2025 roku wypuścili brutalny singiel „Make The Demons Obey”, który podkreśla, że ich forma nie słabnie ani na moment.
Zmiany w składzie i nieustająca walka
Obecny skład zespołu to: charyzmatyczny wokalista Jamey Jasta (od początku istnienia grupy), gitarzysta Wayne Lozinak (obecny z przerwami od 1994 roku), perkusista Matt Byrne (od 2000), Frank Novinec na gitarze (od 2005) oraz Matt Bachand, który w 2025 roku przejął rolę basisty i koncertowego gitarzysty. To efekt dramatycznej sytuacji zdrowotnej – w czerwcu 2025 u Lozinaka zdiagnozowano guz mózgu, przez co podczas europejskiej trasy koncertowej zastąpił go Carl Schwartz. Mimo przeciwności losu Hatebreed nie zwalniają tempa i nadal udowadniają, że są zespołem, który nie tylko inspiruje, ale wręcz napędza scenę ekstremalną od ponad trzech dekad.