Polaris – Fatalizm
Strach: największy rozdzielający czynnik wśród ludzi, ale także najmocniejszy element łączący. To właśnie ten pomysł stanowi serce trzeciego albumu Polaris, "Fatalizm". Jest to płyta ukształtowana przez poczucie rozpaczy i dystopii, które ogarnęło świat w ostatnich latach, oraz przez przytłaczające przekonanie, że byliśmy bezsilni, aby to zmienić.
Album jest nasączony zarówno lękiem, jak i ukrytą katharsis. Rozszerzając tematykę i zanurzając się w cięższą muzyczną przestrzeń, "Fatalizm" naturalnie rozwija mroczne obrazy i uderzające brzmienia, które przenikają wcześniejsze, nominowane do nagrody ARIA, wydanie Polaris z 2020 roku – "The Death of Me". Ale zamiast pogrążać się w stagnacji, "Fatalizm" potężnie stawia przed nami symboliczne lustro, jednocześnie wzbogacając znak firmowy zespołu z Sydney – mieszankę melodyjnego metalcore'u, bujnego post-rocka, elektronicznych akcentów i nie tylko.
"Dla nas fatalizm to rezygnacja z myśli, że nie masz kontroli nad pewnymi rzeczami, że niektóre zdarzenia są niemalże predestynowane i nieuniknione," konkluduje Furnari, "co wydaje się być negatywną i prawie strachliwą koncepcją. Ale jednym z powodów, dla których ta idea mnie przyciągnęła, jest pewna wolność, którą ona ze sobą niesie. Gdy możesz zaakceptować, że są rzeczy, których po prostu nie kontrolujesz, to w rzeczywistości jest to bardzo wyzwalające.